środa, 26 grudnia 2012

181. Tusz VENITA X TREME- CURL GLAMOUR + makijaż

Tusz do rzęs Venita z serii GLAMOUR to kolejny kosmetyk który dostałam do testów od firmy Venita.
Nie powiem nie jest to tusz zły, ale i nie należy do tych idealnych. Przynajmniej dla mnie.


Może na początek minusy.
Po pierwsze szczoteczka nabiera z dużo produktu i przed praktycznie każdą aplikacją należy usunąć nadmiar produktu, przez co najzwyczajniej w świecie znaczna część tuszu marnuje się. I nie chodzi mi tu o ocieranie szczoteczki o opakowanie gdyż takie usunięcie tuszu powoduje jeszcze gorsze skutki, po prostu tusz wypływa z opakowania, potrzebna jest więc ingerencja chusteczki.
Po drugie i to nie jest raczej minus tuszu a moich przyzwyczajeń. Za zwyczaj kupuję tusze z prostymi i silikonowymi szczoteczkami, przez co trudno było mi się przyzwyczaić do kształtu szczoteczki tego tuszu, ale w końcu jakoś poszło.

Teraz lepsze strony z użytkowania. Minusy jakie znalazłam wynagradza fakt, iż tuszu jest aż 11 ml w opakowaniu. Mimo nadmiaru na szczoteczce nie skleja rzęs a wręcz przeciwnie świetnie je rozczesuje i rozdziela. Słowo podkręcający nie bez powodu znajduje się w nazwie tuszu, gdyż właśnie to robi on najlepiej a dodatkowo wydłuża nasze rzęsy przez co uzyskujemy nie codzienny efekt.
Sam tusz mimo dwóch tygodni użytkowania jest nadal mokry, ale nie odbija się, nie rozmazuje. Nie robią się także grudki i nie osypuje się. 

Na koniec makijaż jaki towarzyszył mi praktycznie przez całe święta. Na rzęsach oczywiście tusz Venity.



Delikatny, pasujący do każdej kreacji. A co najważniejsze prosty i szybki do wykonania. Takie ostatnio lubię.

Pozdrawiam :)

sobota, 22 grudnia 2012

180. Wygładzający peeling do ciała - Joanna


Kosmetyk ten dostałam dawno temu do testów od.


Przyszła więc najwyższa pora do recenzji.


Peeling do ciała jest jednym z podstawowych kosmetyków do pielęgnacji ciała bez których nie mogę się obejść. Dlatego bardzo ucieszyłam się na wiadomość iż zostałam wybrana do testowania peelingu Joanny. O produktach tj firmy słyszałam wiele dobrych słów, a niektóre również mogłam wypróbować na sobie.

Dostałam do testów peeling o zapachu bzu, który w trakcie aplikacji czuć w całej łazience. Zapach jest na tyle intensywny, że czuć go jeszcze jakiś czas po kąpieli  Produkt ten dobrze się pieni i myje nasze ciało, przez co dodatkowe użycie żelu pod prysznic jest zbędne. Sam produkt zawiera mnóstwo granulek ścierających, dzięki czemu pozostawia naszą skórę gładką i miłą w dotyku. Nie wysusza skóry, świetnie przygotowuje ją do przyjęcia balsamu do ciała. Jest wydajny przy stosowaniu przez dwa miesiące, dwa razy w tygodniu na całe ciało zużyłam go ledwie połowę. 
tak więc jednym zdaniem. Jest to tani produkt godny polecenia.


Pozdrawiam :). 

piątek, 7 grudnia 2012

179. Agregator blogikosmetyczne

Dziś natknęłam się na nową stronkę zrzeszającą blogerki. Fajna przejrzysta strona, pokazująca wszystkie nowo dodane posty. Oraz okazja do zwiększenia popularności naszego bloga. http://blogikosmetyczne.eu/


Zapraszam bardzo serdecznie

Pozdrawiam :)

wtorek, 4 grudnia 2012

178. Pierwsze bardzo skromne zakupy w Drogerii Natura

Niedawno chwaliłam się, że w moim mieście otworzono pierwszą Drogerię Naturę. Co prawda na otwarciu nie byłam, ale poszłam dzień później.


Oto co kupiłam. Co prawda nie wiele tego. Miało być więcej. Nastawiałam się na potrójne cienie Sensique, które były w promocji 2,99 zł za sztukę, ale niestety nie załapałam się. Zostały tylko odcienie niebieskiego. Tak więc wybór żaden.
Udało mi się jednak upolować pigment Kobo, swoją mój pierwszy kosmetyk tej firm. Pigment jest w odcieniu 501 VIOLET BLUSH - opalizujący fiolet za 4,19 zł. Konturówkę do oczu Z Pierre Rene, oczywiście czarną. Jako gratis do zakupów dostałam podwójną konturówkę do oczu z RIMMEL 005 IT GIRL, czyli brązowo - złoty odcień

Jak to ja nie mogłam wytrzymać i musiałam od razu zmalować makijaż tym pigmentem.

Przepraszam za brwi, zdjęcie było całkiem spontaniczne i nie planowane :)

Już wiem, że to jest mój pierwszy kosmetyk tej firmy ale nie ostatni, ale poświęcę mu za niedługo osobną notkę.

Pierwsze zakupy umarzam za jak najbardziej udane. Tak więc czas Natury pora zacząć. A tak swoją drogą limitowanka z Essence z BD u mnie nie naruszona :)). Kolejny zakup to rozświetlacz z tej serii.

Kolejne recenzje jakie pojawią się na blogu to:
Recenzja peelingu do ciała z Joanny,
Recenzja tuszu z Venity, szamponu do włosów blond
oraz 
wielkie podsumowanie 2012 roku. Oczywiście pod kątem a jakże kosmetycznym :))).

Pozdrawiam :).
P.S
Wiecie może czy w jakiejś prasie kobiecej są zniżki do sklepów HOUSE< RESERVED< itp . . . 


niedziela, 2 grudnia 2012

177. Automatyczne kredki do oczu Glamour - Venita

Ponieważ koniec roku zbliża się nie ubłagalnie, postanowiłam zamieszczać notki chociaż co drugi dzień aby wszystkie kosmetyki otrzymane do testów w końcu znalazły swoją opinię.
I tak dziś kolejna notka z serii tych współpracowych.
Najwyższa pora aby kredki otrzymane do testów od firmy Venita zostały osądzone.


Automatyczne kredki dostałam w trzech kolorach. Srebrnym, złotym i granatowym. Nie ukrywam iż najbardziej do gustu przypadła mi ta granatowa.


Kredki znajdują się w typowym dla automatycznych kredek opakowaniu. Czarnym, wykręcanym z dużą ilością srebrnych dodatków. Wizualnie wyglądają świetnie. Maja 0,2 g i są ważne 24 miesiące od otwarcia. Rysik kredki jest bardzo cienki, dzięki czemu możemy nią narysować bardzo precyzyjną kreskę. Są wodoodporne. Dotąd miałam problem ze ścieraniem się kreseczki w wewnętrznym kąciku oka tak teraz go nie mam więc chyba są, czasami jeśli nałożymy jej większe ilości to trudno je zmyć pod koniec dnia. 
Nadają się na linię wodną zwłaszcza srebrna i złota i równie długo się na niej trzymają. Nie ma również problemu z ich roztarciem. Są miękkie i szybko się zużywają. Jedyny problem tkwi w tym iż nawet jeśli nie wykręcimy kredki całej pod czas malowania ( czego ja nigdy nie robię), to i tak ona nam się złamie. W moim przypadku wszystkie trzy uległy przełamaniu dobrze, że to nie przeszkadza w dalszym używaniu kredek, gdyż jest to przy ich samym końcu, którego nie da się wykręcić.

Kredki tak samo jak i farba bardzo przypadły mi do gustu. I jak już nastawiłam się na kupno innych odcieni, ( zapomniałam dodać że jest ich 10 w raz z wymienionymi tutaj) niestety ale nie mogę ich nigdzie dostać. 
I tu pytanie do właścicieli naszych drogerii osiedlowych i tych większych ( za wyjątkiem Rossmanna i Natury bo wiadomo owe rządzą się własnymi prawami). Dlaczego nie sprowadzają do swoich sklepów dobrych i tanich kosmetyków, które są naprawdę godne uwagi.




W swojej okolicy mam cztery drogerie z których jedna jest naprawdę duża i jest w niej bardzo duży wybór kosmetyków. Z ciekawości zapytałam o kosmetyki z Venity pani miała tylko hennę i szampony. Wybór żaden.

W kłódce jak znajdę troszkę wolnego czasu, przedstawię makijaż z udziałem którejś z kredek.

Pozdrawiam :)


czwartek, 29 listopada 2012

176. Farba Venita GLAMOUR - platynowy blond 12/1

Dziś w końcu pierwsza recenzja kosmetyku jaki dostałam do testowania od firmy Venita. 
Na pierwszy ogień idzie farba do włosów z serii Glamour. Ja wybrałam sobie farbę w odcieniu 12/1, platynowy blond.


Pierwsze wrażenie po zobaczeniu zdjęcia na opakowaniu było takie, iż myślałam że wybrałam po prostu za jasny odcień. 
Ogólnie to włosy miałam farbować dopiero przed samymi świętami, ale nie wytrzymałam już z moimi odrostami. Nie wiem czy wy też tak macie, ale jak mam większe odrosty to wydaje mi się że moje włosy są jakieś ciężkie i brudne po mimo mycia ich co drugi dzień.
W opakowaniu znajduje się standardowo tuba z kremem koloryzującym, utleniacz, rękawiczki i instrukcja obsługi. Troszkę brakowało mi odżywki lub balsamu po farbowaniu. Lubię po koloryzacji nakładać odżywki właśnie te dołączone do produktów.


Sama farba śmierdzi typowo chemicznie jak większość farb do włosów. Co przypadło mi do gustu to fakt, iż ma żelową konsystencję i nie spływa z włosów.


Producent zaleca trzymać produkt 20 minut na włosach, ja trzymałam standardowo 30 minut jak każdą inną farbą, gdyż chciałam aby odrosty uzyskały ten sam odcień co reszta włosów.

Włosy przed farbowaniem:


Włosy po farbowaniu:



Efekty farbowania. Niestety typowa platyna mi nie wyszła ale typowy jasny blond z platynowymi refleksami. Odrosty pokryte w pełni a to było to na czym mi najbardziej zależało. Niestety nie mogę uchwycić koloru na włosach więc tyle co wyżej musi wystarczyć.

Włosy malowałam dwa tygodnie temu i po mimo częstego mycia włosów kolor nie spłukuje się i nie żółknie, a to dwa najważniejsze jak dla mnie plusy farby.


Oczywiście jest i minus. A jest nim słaba dostępność. Oblatałam wszystkie drogerie u mnie w mieście i nie ma tej farby.

Pozdrawiam :).

środa, 28 listopada 2012

175. Drogeria Natura już w Starachowicach

W końcu się doczekałam. Pierwsza Drogeria Natura u mnie w mieście będzie miała otwarcie już jutro w nowo powstałej Galerii Kamienna. Nie mogę się doczekać.

Póki co wklejam najnowszą gazetkę obowiązującą od 29.11.2012 do 12.12.2012
Link do gazetki
DROGERIA NATURA

W końcu będę miała okazję wypróbować kosmetyki KOBO, ESSENCE, tak przez was zachwalane  I mam nadzieję że serie z Breaking Down będzie dostępna.


Pozdrawiam :)

poniedziałek, 26 listopada 2012

174. La Claree – naturalny nawilżający krem do twarzy.

Kremik dostałam do testowania od firmy MyOrganic, w postaci próbek. Wystarczyły mi one na około dwa tygodnie regularnego stosowania rano i wieczorem.


Krem zawiera wyciąg z liści oliwek. Ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze uczucia lepkości. Aplikacja kremu jest niezmiernie przyjemna. Zapach cudny taki troszkę ziemisty, prawdziwy oliwkowy. Krem bardzo dobrze przygotowuje twarz do przyjęcia podkładu, nie roluje go i nie waży na twarzy .
Działanie kremu przypadło mi do gustu. Świetnie nawilża, pozostawiając to uczucie przez cały dzień. Skóra twarzy po jego użyciu jest aksamitnie gładka, miła w dotyku i co najważniejsze po użyciu kremiku na twarzy nie pojawiają się żadne niespodzianki w postaci wyprysków. Do testów dostałam 10 próbek po 1,5 ml. Jedna saszetka wystarczyła na trzy użycia, po czym można wnioskować iż krem jest bardzo wydajny.
Kolejnym plusem jest jego w stu procentach naturalny skład.
Krem jest świetnym rozwiązaniem na okres jesienno-zimowy kiedy to moja skóra potrzebuje mocnego nawilżenia.

Składniki kremu ( źródło www.sklep.myorganic.pl).

Aktywne składniki:
Wyciąg z liści oliwek 23%
>>>
Wyciąg z aloesu 2%
>>>
Zielona herbata i szarotka alpejska 1%
>>>
Masło shea 1%
>>>
Wyciąg z alg morskich
>>>
Olejki Palmarosa, drzewka cedrowego, cytrynowy
>>>
Macadamia i olejek jojoba 3%
Certyfikaty, Etykiety:
Ecocert, Cosmebio, Ecolabel, Fsc, Imprim'Vert, VIVA! dla wegan i wegetarian
Informacje dodatkowe:
99% wszystkich składników naturalnego pochodzenia
Informacje dodatkowe:
38% wszystkich składników pochodzi z upraw organicznych
Objętość:
50 ml
PAO (zużyć po otwarciu):
6 miesięcy
Przeznaczenie:
Kobiety, dla każdego rodzaju skóry
Wyprodukowano w:
Francja, kraina: Prowansja

Minusy jakie znalazłam nie są związane ze składem, czy działaniem. Pierwszy minus za dostępność. Kosmetyk dostępny jest tylko raczej przez sklep www.sklep.myorganic.pl. Druga to cena 160 zł za 50 ml, to raczej nie moja półka cenowa.
Jednak urocze opakowanie skłania się bardziej w stronę kupić, ale zdrowy rozsądek podpowiada stanowcze NIE, gdyż równie dobre kremy można kupić dużo taniej.

Pozdrawiam :)

niedziela, 25 listopada 2012

173. Dexplus - ostatnia współpraca w tym roku.

We czwartek dostałam paczuszkę od firmy Dexplus.

Jej pachnąca zawartość od razu przypadła mi do gustu :).

Zobaczcie same co zawierało pachnące pudełko :).




W przesyłce znajdowały się dwa mydełka. Fioletowe o zapachu lawendy, zielono białe o zapachu konwalii.
Recenzja  wkrótce.

Więcej współprac nie podejmuję, gdyż mam już tyle kosmetyków, że czasami mam problem z ich ogarnięciem:) 

DZIĘKUJE WAM DZIEWCZYNY ZA POMOC W SPRAWIE O JAKĄ PYTAŁAM W POPRZEDNIM POŚCIE. BEZ WASZEJ POMOCY TEN POST I WIELE INNYCH KTÓRE UKAŻĄ SIĘ NA DNIACH BY NIE POWSTAŁY.
TERAZ JUŻ BĘDĘ PAMIĘTAĆ O ZMIANIE ROZDZIELCZOŚCI ZDJĘĆ :))

Pozdrawiam :)


sobota, 24 listopada 2012

172. O co w tym chodzi ????


Miałyście taki problem. chciałam dodać nowy post ze zdjęciami ale po wczytaniu kolejnej fotki pojawia się taki komunikat. Wiecie może o co biega ???? Proszę o pomoc. Nie chcę zakładać nowego bloga :((.

Ups! Nie masz już miejsca. Wykorzystujesz 100% miejsca na zdjęcia – 1 GB. Kup więcej miejsca
Zdjęcia są przechowywane na Twoim koncie usługi Picasa Web Albums i zajmują miejsce w Twojej darmowej przestrzeni dyskowej na zdjęcia o wielkości 1 GB. Dokupiona przestrzeń jest współużytkowana przez różne usługi Google i jest doliczana do darmowej przestrzeni. Więcej informacji

poniedziałek, 19 listopada 2012

171. Mazidła do ust :) z ezebra.pl

W paczuszce od ezebra.pl, znalazłam wiele produktów do ust.

Niektóre z nich przypadły mi szczególnie do gustu inne trochę mniej. Ale o tym niżej.


Nie piszę recenzji każdego produktu osobno, wolę zrobić jedną porządną notkę i zamieścić moje wrażenia i spostrzeżenia hurtowo.

Tak więc zaczynamy:

1. Avon pure shimmer Kolor : złamany róż
Opis ze strony ezebra.pl
Cień Avon pure shimmer nada twojej skórze piękny odcień. Dzięki innowacyjnej technologii jest on twardy i nie złamie się nigdy podczas nakładania jednocześnie jest on bardzo wydajny.
Cień ma kształt długopisu więc zmieści się do każdej nawet najmniejszej torebki


Maja recenzja
Z początku tak naprawdę nie wiedziałam co to w ogóle jest. Czy cień do powiek czy coś do ust, jak się okazuje to niby cień. W katalogu nie widziałam czegoś takiego. Ja używam to coś jako pomadkę do ust. I w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Produkt znajduje się w formie poręcznego sztyftu o nie wielkich rozmiarach, dzięki czemu można go ze śmiałością spakować do kosmetyczki. Sam produkt bardzo miło mnie zaskoczył. Ładnie stapia się ze skórą ust, nie podkreśla suchych skórek, daje taki matowo shimmerowy efekt, ja pod niego używam balsamu do ust dzięki czemu nie wysusza mi ust. Kolor różu przeplata się ze złotawymi odcieniami. W drogerii ezebra.pl kosztuje całe 3,99 zł, więc należy do produktów tanich a dobrych jakościowo. 

2L'OREAL ENDLESS KISSABLE POMADKA+ BŁYSZCZYK 325
Opis z ezebra.pl
Wyjątkowo Endless Kissable- Extreme Wear (2 g).
Nabłyszczająco-nawilżający błyszczyk
Endless Kissable- Shine Wear (13 ml).
Opatentowana przez ekspertów LOREAL formuła zapewnia długotrwałe nawilżenie ust oraz intensywny kolor który utrzymuje sie na ustach do 12 godzin!!! Po nałożeniu na usta pomadki Endless Kissable-
Transfer & Extreme Wear, usta zaczynają lśnić tysiącem refleksów,
natomiast po zaaplikowaniu na pomadkę błyszczyka Endless Kissable- Shine Wear uzyskasz błyszczące- brylantowe wykończenie EFEKT BRYLANTOWYCH UST!!! 
Bezbarwny błyszczyk można stosować osobno (tak jak i pomadkę) lub jako
warstwę nabłyszczającą do pomadki. Jako warstwa powierzchniowa umacnia kolor, nawilża i nadaje połysk.


Moja opinia:
Zacznę od szminki. Po pierwsze to zdecydowanie kolor nie pasujący do moich małych ust. Ale zmusiłam się i użyłam go kilka razy. Pomadka jest w kolorze wina, bardzo intensywnym. Długo utrzymuje się na ustach, po aplikacji tak jakby zasycha na nich, daje matowy efekt. Najbardziej spodobało mi się opakowanie  eleganckie ale nie przesadzone. Niestety bez balsamu po nią wysusza usta i podkreśla suche skórki ust. Z kolei błyszczyk daje na ustach efekt błyszczącej tafli. Jest troszkę lepki ale nie mnie to w niczym nie przeszkadza. Błyszczyk ma dużą pojemność jest go aż 12 ml, a z racji tego że ostatnio lubię naturalny efekt w makijażu to towarzyszy mi codziennie w kosmetyczce. Pomadkę trzymam na specjalne okazje, może przyda się na jakieś wesele ze względu na trwałość. Cena w ezebra.pl to tylko 5,50 zł za pomadkę i błyszczyk. I jeśli tylko pojawią się inne kolory bardziej naturalne to na pewno się na jakiś skuszę.

3. REVLON COLORSTAY POMADKA W PŁYNIE 015
Opis z ezebra.pl
Płynna pomadka do ust
opakowanie 3ml z aplikatorem
Pierwsza pomadka, która podczas jednej aplikacji nadaje ustom piękny kolor i go utrwala. Nie ściera się nawet podczas jedzenia, oparta na technologii ColorStay, trwałość aż do 12 godzin, nie wymaga nałożenia warstwy utrwalającej, wygodna w użyciu.
W przeciwieństwie do podobnych, dwuskładnikowych pomadek, ta nie wymaga dodatkowej, nabłyszczającej warstwy. Jest odporna na ścieranie i pozostaje na ustach nawet po jedzeniu. Kosmetyk ma płynną konsystencję, jednak tylko w tej jednej kwestii przypomina błyszczyk. Ponadto zawiera kompleks odżywczy (witaminy A i E oraz woski), dzięki któremu pielęgnuje usta.


Moja opinia:
Podobną pomadkę już kiedyś miałam, z jakiegoś zamówienia z allegro. I szczerze nie polubiłam się z nią, tak samo ja i z ta. Użyłam jej kilka razy ale mam mieszane uczucia co do niej.
Ma bardzo ładny kolor, który po nałożeniu bardzo ładnie się błyszczy, po jakimś czasie lekko matowieje.  intensywny, ale nie nachalny i w miarę naturalny. Bardzo dobrze stapia się ze skórą ust. Niby ma mieć trwałość do 12 godzin, może i tak ale tylko jak bym te 12 godzin głodowała. Jej trwałość przynajmniej moim zdaniem opiera się tylko i wyłącznie na tym iż po kilku godzinach pomadka pozostaje tylko i wyłącznie na brzegach ust co niezbyt ładnie wygląda. Znajduje się w opakowaniu typowym dla błyszczyków, a w zasadzie do tuszów do rzęs, niby ma mieć 3 ml a opakowanie jest naprawdę pokaźnych rozmiarów tak na moje oko spokojnie jakieś 10 ml. Jest wydajna jedno wyciągnięcie aplikatora wystarcza na pomalowanie obu warg. 
Pomadka ma niby więcej plusów niż minusów, ale mnie jakoś nie przypadła do gustu. I podobnie jak ta z L'oreala zostanie przeznaczona na specjalne okazje. Cena pomadki w drogerii ezebra.pl to 8,50 zł. Wydaje mi się że jest bardzo odpowiednia do jakości produktu. 

4. Revlon MixMinge BŁYSZCZYK SKOMPONUJ SWÓJ KOLOR 260
Opis z ezebra.pl
Mix & Mingle”-260 jest błyszczykiem uniwersalnym.Możemy je dowolnie mieszać i tworzyć własne, nowe zestawienia barw. Dobrze kryje i nie pozostawia tłustej warstwy. Posiada właściwości zmiękczające, ochronne i pozostawia długotrwały efekt. 
Nadaje się zarówno na imprezę jak i do szkoły, czy pracy. Polecamy go wszystkim kreatywnym osobom.


Moja opinia:
Błyszczyk znajduje się w poręcznym opakowaniu jak prasowany cień do oczu. Opakowanie jest bardzo praktyczne, możemy z niego wydostać produkt do samego końca. Błyszczyk jest w trzech odcieniach złotym, jasno różowym i ciemniejszym różowym. Każdego odcienia można używać osobno i mieszać je wszystkie razem. W jednym i drugim przypadku błyszczyk daje bardzo naturalny efekt, jest naturalny i jak błyszczy błyszczący. Nie lepi się i nie wysusza ust. Nie ma zapachu co jest dla mnie ogromnym plusem. Dodatkowo można go używać na pomadki w celu ich nabłyszczenia. Cena na ezebra.pl 8,99 zł za 3 g produkt. 


Podsumowując. 
Najbardziej do gustu przypadł mi błyszczyk Revlon MixMinge, ponieważ jest bardzo praktyczny i wygodny w użyciu i jak najbardziej w odcieniach dla blondynki. :)

Pozdrawiam :).

poniedziałek, 12 listopada 2012

170. Kolejna paczuszka = kolejna współpraca.

Dziś zawitał do minie Kurier z nową paczuszką jaką dostałam w ramach współpracy z firmą Venita.



Dzięki uprzejmości Pani Agaty, miałam możliwość wybrać sobie produkty które mnie interesują.
Wybrałam 5 produktów, a dostałam 7.

Oto one:


1. Szampon do włosów siwych i blond - Henna Color
2. Farba do włosów - Galmour Platynowy blond
3. Odżywka do paznokci kruchych i łamliwych - Therapy nail
4. Maskara - Glamour X-treme curl
oraz 
5. trzy kredki do oczu z serii Glamour w numerkach 01, 02, 06,

Oj na obecną chwilę mam tyle produktów do testowania, że chyba na obecną chwilę nie wybiorę się na kosmetyczne zakupy. 
W przygotowaniu są już kolejne recenzje kosmetyków z drogerii ezebra.pl, więc niedługo się pojawią. Będzie to w zasadzie jedna recenzja kilku produktów do ust. 

A tak swoją drogą chyba trzeba się wziąć pomału za jakieś podsumowania 2012 roku. Nazbierało się współprac, ulubionych kosmetyków, itp. Że jak poczekam jeszcze z miesiąc to nie ogarnę tego w jeden dzień :).

Pozdrawiam :).

P.S.
Mam nadzieję, że jutro dzionek będzie trochę pogodniejszy :)).

niedziela, 11 listopada 2012

169. LIEBSTER BLOG

Zazwyczaj nie biorę udziału w tagach, gdyż tego najzwyczajniej w świecie nie lubię.
Tym razem zostałam otagowana przez Karinę z  http://distinguish-yourself.blogspot.com. Dziękuję Ci.



Na czym polega Tag:
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Pytania od Kariny i moje odpowiedzi ( na czerwono).
1. Ile kosztował Twój najdroższy kosmetyk, na którym się zawiodłaś? Wiem, że kupujecie droższe ale z tego co pamiętam to była jakaś maskara. Kosztowała coś w granicach 80 zł, a użyłam jej tylko raz.
2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? zupa pomidorowa
3. Najbardziej szalona rzecz w Twoim życiu? Mam nadzieję że jeszcze przede mną :)
4. Czy jest coś, czego żałujesz w swoim życiu? tak, ale wolałabym o tym nie mówić
5. Czy kiedykolwiek kupiłaś kosmetyk, którego nigdy nie otwarłaś? tak, krem do twarzy o którym zapomniałam a termin jego przydatności minął
6. Serce, czy rozum? serce i niestety kilka razy się na nim zawiodłam, teraz staram się myśleć zanim coś zrobię
7. Jakiego jeżyka chciałabyś się nauczyć perfekcyjnie? niemieckiego
8. Skąd się wzięła nazwa Twojego bloga? totalny spontan
9. Czy kiedykolwiek chciałaś zrezygnować z pisania bloga? (dlaczego?) tak, był taki czas. Wydawało mi się że wszystkie pisane przeze mnie recenzje są takie same i że dalsza budowa blogu nie ma sensu. Teraz recenzje pojawiają się rzadziej i jest już OK
10. Co zrobiłaś najbardziej głupiego, by komuś się przypodobać? głupota ludzka nie zna granic tak to mogę określić ( może powstanie o tym osobny post kiedyś, jak już ten ktoś będzie mój :)). Grunt że powoli ale działa. Małymi kroczkami do celu.
11. Ulubiona książka, do której lubisz/ chciałabyś wrócić...  Pamiętnik - Nicholasa Sparksa   ( jak dla mnie  lepszy niż film chociaż Ryan Gosling nie ma sobie równych). 

Mam nadzieję, że odpowiedzi są satysfakcjonujące :).

Moje pytania:
1. Kosmetyk na który wydałabyś najwięcej pieniędzy?
2. Jak nazywa się twoja ulubiona drogeria w której najczęściej robisz zakupy kosmetyczne?
3. Błyszczyk czy pomadka?
4. Czego nie może zabraknąć w twojej torebce?
5. Wymarzony prezent Mikołajkowy?
6. Ulubiony serial, film?
7. Piesek czy kotek?
8. Szpilki czy balerinki ?
9. Najukochańszy kolor lakieru do paznokci?
10. O czym najbardziej lubisz pisać na blogu?
11. Najgłupsza rzecz jaką kolwiek kiedyś zrobiłaś?

Nominuję:

Nominuję siedem blogerek. I mam nadzieję, że to wystarczy :)

Pozdrawiam :)

sobota, 10 listopada 2012

168. Róż w płynie Manhattan

Kolejny produkt od drogerii internetowej ezebra.pl


Róż w płynie Manhattan


Nowatorskie róż w płynie, który pozwala uzyskać subtelny, naturalny, piękny efekt. Bardzo długo się utrzymuje.
Kosmetyk znajduje się w 8 ml buteleczce z pędzelkiem – identycznej jak w przypadku lakierów do paznokci. Można malować nim także usta – efekt jest delikatny (pogłębia się tylko naturalny kolor ust), bez połysku, ale dość trwały.

Moja opinia

Od lat moim ulubionym różem do policzków był tylko i wyłącznie róż w kamieniu. Myślałam że jest najwygodniejszy i najłatwiejszy w aplikacji. Do póki nie otrzymałam do testów od drogerii ezebra.pl tego cudeńka czyli różu w płynie. O wy róż to taki kosmetyk 2w1, sprawdza się zarówno do policzków jak i do ust. Sposób użycia jest banalny wystarczy na kościach policzkowych narysować kilka kresek pamiętając aby malować je na obu policzkach od razu aby było równo. Następnie wklepać w skore dość szybko aby płyn nie zasechł. Róż daje efekt naturalnego rumieńca. Można stopniować jego intensywność. Jest nadzwyczaj trwały wytrzymuje cały dzień przy czym się nie ściera i nie blaknie w ciągu dnia. Tak samo świetnie sprawdza się jako farbka do ust. Raz nałożony daje matowy wygląd ust i co dla mnie jest bardzo wielkim plusem wytrzymuje na nich cały dzień. Ani picie, ani jedzenie nie as w stanie go z nich zetrzeć. Róż mieści się w buteleczce typowej dla lakierów do paznokci. Do aplikacji służy pędzelek także typowy dla lakierów do paznokci. Pędzelek nabiera odpowiednią ilość produktu.
Mnie do nakładania służy pędzelek z Sally Hansen, który również znajdował się w paczce od ezebra i który do świetnie nadaje się do rozcierania różu. 
Jego czyszczenie nie sprawia żadnego kłopotu, wystarczy troszkę żelu do mycia twarzy i bieżąca woda. Pędzelek nie odkształca się, jest sztywny ale bardzo miękki i delikatny dla twarzy, świetnie sprawdza się również do rozprowadzania podkładu na twarzy, chociaż ja osobiście wolę własne palce do tych celów. 

Sposób użycia różu:



Na policzek (lub usta) należy nanieść trzy kropelki i szybko rozetrzeć palcami. Aby uzyskać bardziej wyraźne efekty należy „narysować” odpowiednio biegnące linie (mniej więcej od kości policzkowych, skośne, w kierunku ust). na obu policzkach identyczne i dopiero rozetrzeć.
Należy to zrobić w miarę szybko aby róż się nie utrwalił.

Pozdrawiam :)

czwartek, 8 listopada 2012

167. Pantene Aqua Light już w moich rękach :)

A oto zawartość paczuszki jaką udało mi się przygarnąć do testowania. A ponieważ do osądzenia kosmetyków nie pozostało wiele czasu, wzięłam się ostro za testy. Jako pierwsze w użycie poszły szampon i odżywka w spray'u. Reszta musi chwilkę poczekać na swoją kolej, gdyż nie chcę od razu używać wszystkiego, aby móc wyrazić dokładną opinię o każdym z produktów. Szkoda tylko, że organizatorzy tego testu dali nam tak krótki termin. Kosmetyki dostałam 6.11 a 19.11 mam już wyrazić opinię. No cóż trzeba się sprężać. Ale wy i tak przeczytacie o nich kilka słów nie wcześniej niż w grudniu :).

A to wspominana zawartość przesyłki:







Mnie zawartość, bardzo się podoba. A jak z jakością. O tym za niedługo.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

166. Moje podstawowe przybory makijażowe ostatnich tygodni.

Nie wiem jak wam ale mnie się jakoś ostatnio wcale nie chce malować. Dlatego wszystkie paletki i inne zbędne mi gadżety do makijażu schowały się głęboko na dnie szuflady. Terminy ważności mają spore więc przezimują sobie do wiosny i poczekają na swoją kolej.
Mój okrojony zestaw do makijażu zawiera:


1 Podkład w kompakcie, NYC 620B w odcieniu Porcelain
2 Puder prasowany, Avon ColorTrend w odcieniu Translucent
3 Róż do policzków, Avon ColorTrend w odcieniu Cheeky lub płynny róż od firmy Manhattan
4 Baza pod cienie, Ingrid
5 Cienie do powiek, Avon w kolorku Sunburst 
6 Podwójna konturówka do oczu, Oriflame Very Me Night Glow
7 Tusz do rzęs, Avon Super Full

oraz trzy pędzle 
do pudru, do różu i cienia.

Tyle. Nic więcej mi nie potrzeba i chyba długo nie będzie potrzebne. Kosmetyki te pozwalają mi wyczarować makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy, a że ostatnio podoba mi się naturalność więc czego chcieć więcej :).

Pozdrawiam :).

niedziela, 4 listopada 2012

165.Embryolisse

Próbki tych kosmetyków dostałam chyba w sierpniu. A napisana recenzja zalegała od jakiegoś czasu na dysku komputera. Najwyższa pora aby podzielić się z wami spostrzeżeniami na temat otrzymanych próbek do testów.
Może najpierw zacznę od tego co znajdowało się w przesyłce od firmy.
Były to próbki:

  1. Lait – Creme Concentre – krem odżywczo – nawilżający.
  2. Creme Hydratante a l'Orange – krem nawilżający z pomarańczą.
  3. Baume Rich Cold Cream – silnie odżywczy krem dla skóry ekstremalnie suchej.
  4. Filaderme Creme – Intensywna pielęgnacja regeneracyjno – odżywcza.
  5. Eau de Beaute Rosamelis – Woda piękności tonik 4 kwiatowy.
  6. Secret de Maquilleurs – Kremowy podkład w kompakcie z SPF 20
  7. Creme Nutrive Douceur Mains – odżywczy krem do rąk.

Jak wiadomo aby wyrobić sobie opinie o produkcie trzeba używać go dłuższy czas. Próbki niestety uniemożliwiają nam to, ze względu na swoją pojemność.
Nie będę się rozpisywać nad każdym kremikiem bo to nie ma najmniejszego sensu. A więc będzie to recenzja zbiorcza, takie kilka słów o wszystkich produktach na raz.
Zacznę od tego, iż są to na prawdę dobre jakościowo kosmetyki. Nie uczulają, nie podrażniają, nie wywołały u mnie żadnych nie pożądanych efektów ubocznych. Bardzo dobrze odżywiają i nawilżają skórę. Kremy bardzo dobrze nadają się do tego aby przygotować twarz pod dalsze zabiegi upiększające czyli np pod podkład. Szybko się wchłaniają nie pozostawiając lepkiej warstwy na skórze. Każda z 2 ml saszetki wystarczyła mi na około cztery użycia, czyli jako kolejny plus dochodzi wydajność. Na dłużej wystarczyła mi pozycja nr 1 z mojej listy wyżej, ponieważ ten kremik dostałam w próbce o pojemności 5 ml, służyła mi około tygodnia.
Jedynie podkład z początku nie przypadł mi do gustu ponieważ troszkę wałkował mi się na twarzy, ale to jedynie przy pierwszym użyciu, przy kolejnych nie było już takiego problemu. Bardzo dobrze pokrywa wszelkie niedoskonałości cery, wyrównuje jej koloryt. Skóra po jego zastosowaniu jest matowa, promienna i gładka, w zasadzie nie potrzebny jest już dodatkowo żaden puder wykończeniowy. Podkład dostępny jest w trzech odcieniach Naturalnym, miodowym i opalonym.

Podsumowując. Najbardziej do gustu przypadł mi Lait – Creme Concentre – krem odżywczo – nawilżający. Ponieważ służył mi najdłużej i najdłużej mogłam się nim nacieszyć. Oraz podkład z którym miałam z początku trudności ale szybko one minęły.
Ceny produktów wahają się w granicach od 39,50 zł za uwaga krem do rąk, do 119,50 zł za podkład w kompakcie.

Kosmetyki produkowane są we Francji stąd ich bajeczne jak dla mnie nazwy, których nawet nie staram się wymawiać, bo po co nie potrzebnie kaleczyć język :).

Dla bardziej zainteresowanych kosmetykami odsyłam do strony http://embryolisse.pl/ , gdzie można przeczytać o nich znacznie więcej.

Pozdrawiam :).

sobota, 3 listopada 2012

164. Próbkowe październikowe denko :)

W październiku postawiłam na próbki. Otrzymałam ich wiele do testów. Recenzje już napisane czekają na swoją kolej.
A oto co udało mi się zużyć w październiku.
Próbki kremiku, jaki dostałam do testów od MyOrganic, oraz próbeczki kremów od Embryolisse i Arkana.
Wszystko na zdjęciu :).


Miałyście jakieś doczynienia z tymi kosmetykami?

A tak w ogóle i na marginesie. Miesiąc listopad jest dla mnie miesiącem oszczędzania. Zero kosmetyków pielęgnacyjnych, a kolorówki tym bardziej :).
Mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu. :))).

piątek, 2 listopada 2012

163. N.Y.C Creme to Powder Fundation - Kremowy Podkład w Kompakcie

Recenzja kolejnego kosmetyku z paczki od drogerii ezebra.pl



Tym razem kosmetyk do makijażu twarzy. Kremowy podkład w kompakcie.



Na początek kilka słów, o tym co o kosmetyku możemy poczytać na stronie ezebra.pl


Łatwy w użyciu, niebrudzący podkład pod  makijaż w kompakcie, w formie kremu, który zasycha dla uzyskania matowego efektu. Odżywcza formuła z witaminą E pielęgnuje skórę, skutecznie pokrywa niedoskonałości i nadaje twarzy zdrowy wygląd.

Nietłusta, hypoalergiczna formuła - idealna dla wszystkich typów skóry.

Moja opinia

Podkład dostałam w odcieniu 620 Porcelain. Od zawsze kiedy widziałam podkłady w tym odcieniu myślałam, iż są one do naprawdę bardzo jasnej karnacji. I jeszcze za nim otworzyłam opakowanie, pomyślałam sobie iż na pewno będę musiała się z nim pożegnać jeszcze zanim zdarzę go użyć choć raz, właśnie z racji tego że ma taki odcień. Nic bardziej mylnego. Gdy tylko otworzyłam opakowanie moim oczom ukazał się ładny beżowy kolor niczym nie przypominający innych podkładów w tym odcieniu. 
Drugi znak zapytania pojawił się wówczas gdy przeczytałam kilka opinii o podkładach w kompaktach, w każdej z nich było wspomniane o tym iż kompakty nie nadają się do suchej skóry gdyż podkreślają skórki na twarzy.
Moje testy zaczęłam więc z pewnymi obawami, czy oby dobrze robię że w ogóle go używam. 

 Podkład znajduje się w poręcznym opakowaniu z lusterkiem i gąbeczką dołączoną w zestawie. Na górnej części znajduje się okienko dzięki któremu możemy zobaczyć właściwy odcień produktu, dla mnie to bardzo duży plus. Kompakt jest bardzo łatwy do otwarcia, przy czym na pewno nie otworzy się sam w całkiem nie oczekiwanym momencie.


Sam podkład ma bardzo kremową i tłustą konsystencję. Bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy, nie tworzy smug i efektu maski. Nie jest ciężki, dzięki czemu nie obciąża cery. Nałożony dłońmi bardzo dobrze i szybko stapia się ze skórą, wręcz wchłania się w nią jak krem nawilżający. Nie pozostawia efekty świecącej się skóry, dzięki czemu często nawet nie używam dodatkowo pudru do matowienia cery. Nie podkreśla suchych skórek, a przeciwnie mam wrażenie iż dodatkowo nawilża skórę. Jest średnio kryjący, dobrze radzi sobie z niewielkimi przebarwieniami, czy wypryskami na twarzy. Jest bardzo wydajny. Przy codziennym używani przez dwa tygodnie zużycie jest bardzo minimalne co dodatkowo bardzo mnie cieszy, gdyż produkt ten zostanie ze mną na dłuższy czas. Przez okres jesienno zimowy na pewno ( w okresie letnim używam tylko i wyłącznie kremów tonujących).  W opakowaniu znajduje się 6,5 g kosmetyku. 
W drogerii internetowej ezebra.pl kosztuje 12,99 zł. jak na bardzo dobry jakościowo i wydajnościowo produkt to na prawdę nie wiele. 

Polecam.


Pozdrawiam :)

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów