czwartek, 8 stycznia 2015

268. Ulubieńcy 2014 - ciało i włosy

Kolejna odsłona ulubieńców ubiegłego roku. Tym razem pielęgnacja ciała i włosów. Nie jest tego wiele więc jeden a konkretny post wystarczy.

Ciało:
Do pielęgnacji ciała używam zazwyczaj balsamów nawilżających i regenerujących. W ubiegłym roku przetestowałam całe mnóstwo takich specyfików, ale do gustu przypadły mi tylko dwa produkty. 
Pierwszym z nich jest Masło do ciała firmy Anida MediSoft z olejkiem arganowym, masłem shea i witaminą E.
Doskonale nawilża i odżywia skórę, nadaje się również do stosowania zaraz po depilacji, fajnie regeneruje wszelkie podrażnienia skóry. Konsystencja mega gęsta, kremowa dzięki czemu jest wydajne. Szybko się wchłania. Na zmianę do tego masełka zazwyczaj po peelingu ciała używam oliwki do ciała obecnie z Babydream.
Takie części ciała jak brzuch czy uda, traktuję zazwyczaj kosmetykami anty... W okresie letnim bodajże w Rossmannie pojawiła się nowość z Soray'i tz. Body Diet24. Jak dla mnie jest to produkt identyczny co Eveline i cała ich linia Extra Slim czy jakoś tak :). 
Wyszczuplenia i ujędrnienia nie zauważyłam, ale przy regularnym stosowaniu skóra na udach jest delikatnie napięta, więc cośkolwiek specyfik działa. Jest idealny na lato na jego upalne dni z tym swoim efektem chłodzenia.


Żeli pod prysznic, płynów do kąpieli przewinęła się u mnie cała masa. Począwszy od produktów marki Avon, przez Dove itp. Nie będę tutaj tego pokazywać bo naprawdę z tego rodzaju kosmetyków zazwyczaj używam tego co w promocji. Chociaż ostatnio moje serce skradła Isana i jej żele pod prysznic zwłaszcza truskawkowo jogurtowy, gdyż przeważnie używam produktów o kremowej konsystencji.

Włosy:
Odkąd dostałam do testów szampon do włosów z firmy Neutral moje włosy pokochały go. Czystość wręcz z nich biła, były odżywione i nawilżone. Więcej o tym pisała w poście TU, więc nie będę się powtarzać. 
Przez większość czasu w 2014 roku była też ze mną maska do włosów z BioVaxa do włosów blond. Uwielbiam ja za jej działanie. Używałam jej jako maseczki wtedy trzymałam ją na włosach przez około 30 minut lub jako odżywki nie dłużej niż 3-5 minut. Włosy były odżywione, troszkę sztywnawe, ale taki efekt mi się jak najbardziej podobał, przy moich prostych włosach nawet dobrze to wyglądało, ładnie się układały i nie były przyklapnięte. Do tych dwóch produktów na pewno wrócę.
Jako taką kropką nad "i" w pielęgnacji włosów był eliksir rozświetlający do włosów z Toni&Guy. Aplikowany na włosy mokre bądź już suche. Czy w jednej czy w drugiej formie sprawdzał a w zasadzie sprawdza się świetnie bo nadal go mam, jest mega wydany. Więcej o nim TU.



I to tyle ulubieńców z podstawowej mojej pielęgnacji. I chociaż wypróbowałam, przetestowałam mnóstwo produktów do gustu przypadło mi tylko kilka do których będę chętnie wracać.

Miało być denko ale te moje torebki z pustymi opakowaniami jakoś szybko lądują w śmietniku. Dziękuję ci mamusiu, dobry człowieku :)).

Pozdrawiam K...)

środa, 7 stycznia 2015

267. Ulubieńcy 2014 roku - pielęgnacja twarzy.

Podsumowanie roku 2014, czas zacząć. Był to roku jak dla mnie mega spokojny inny niż wszystkie. Ze spraw nie kosmetycznych, a bardziej prywatnych poznałam kogoś, kto jak miało się wydawać miał być tym jedynym na całe życie a okazał się wiadomo kim .... nie, nie będę rzucać tu epitetami spokojnie. Przechodzę do spraw kosmetycznych, bo szkoda się denerwować za bardzo. :)

Zacznę od pielęgnacji twarzy, gdyż tu już raczej nic się nie zmieni przez kilka najbliższych miesięcy.


Do porannego mycia twarzy używam mydła w płynie niby do rąk z firmy Neutral. Co z tego że do rąk jak i do twarzy jest odpowiednie. Jest delikatne, bezzapachowe i do porannego odświeżenia i zmycia wieczornej pielęgnacji z twarzy jest w sam raz.

Do tonizowania używam oliwkowej wody z witaminą C z Ziaji. Odświeża skórę, nawilża i ładnie pachnie.  

Z kremów na dzień do najbardziej do gustu przypadł Krem nawilżający z kwasem hialuronowym +30. jest to jak na razie dla mnie ulubiony krem. Zużyłam ze trzy opakowania i kupiłam następne. Po aplikacji uczucie nawilżenia czuć przez dłuższy czas, a w dni w które się nie maluję nawilżenie utrzymuje się do wieczornych godzin. Bardzo dobrze sprawdza się jako krem pod makijaż.
Z porannej pielęgnacji to tyle.

W wieczornej pielęgnacji ulubieńcem stał się żel myjący normalizujący z liśćmi manuka. Tak wiem jest do cery trądzikowej i tłustej przeważnie i jak by można było stwierdzić do mojej suchej cery nie powinien być używany, ale ja lubię łamać wszelkie zasady, nie tylko kosmetyczne :). 
Od początku zeszłego roku borykam się z różnego rodzaju niespodziankami na twarzy i właśnie ten żel ratuje moją buźkę. Twarz jest oczyszczona troszkę ściągnięta, ale to mi nie przeszkadza zwłaszcza że żel dobrze działa na moją twarz i niespodzianej pojawia się coraz mniej.

Dopełnieniem oczyszczania jest pasta również z liśćmi manuka. Stosuje ją co drugi dzień po oczyszczeni twarzy żelem. Jak dla mnie pasta jest lepsza od nie jednego peelingu mechanicznego jakie miałam do tej pory. Wcześniej używałam korundu, ale zamiast pomóc rozsiał mi syfki na całe policzki więc go odstawiła i postawiłam tylko i wyłącznie na tą pastę. Oczyszcza, wygładza skórę przy regularnym stosowaniu na prawdę pomaga.

O tym produkcie nie powinna jeszcze nic pisać, używam go dopiero od początku grudnia, ale to co robi na twarzy to mistrzostwo świata. O olejku z rozmarynem z L'Oreala będzie osobny post już niedługo. Więc tu więcej nic nie piszę :).

Ostatnim specyfikiem przeze mnie używanym w codziennej pielęgnacji wieczornej jest nic innego jak znowu nasza polska Ziaja. Tym razem krem Liście Zielonej Oliwki, skoncentrowany krem oliwkowy foto- ochronny. Po wyżej wymienionych wysuszaczach on z kolei jest dobrym nawilżaczem. Szybko się wchłania, nawilża. Przyznam szczerze, że i on często ląduje na mojej twarzy także rano. Świetnie sprawdza się pod makijaż.


Ogólnie w mojej pielęgnacji twarzy to od roku stałe produkty. Przewijają się jeszcze rożnego rodzaju maseczki oczyszczające, nawilżające i kojące również z Ziaji. 


Sprowadzam się do jednej zasady w pielęgnacji twarzy ; MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ !!! i to mi się sprawdza. 
I jak można zauważyć ZIAJA górą :).

Ulubieńcy do ciała, włosów a także kolorówka w przygotowaniu :)

Pozdrawiam K...:)



czwartek, 1 stycznia 2015

265. Salacia arius - kosmetyki Japońskie

W ostatnim czasie dostałam mnóstwo próbek do przetestowania, jak wiadomo po jednej próbce nie można sprawdzić czy kosmetyk będzie dla nas dobry na dłuższy. 

Zacznę od próbek których miałam najwięcej, czyli kosmetyków Salacia. Są to Japońskie kosmetyki, które zawierają związki z minerałów z głębokich warstw morskich. 


Dostałam po kilka próbek produktów do oczyszczania twarzy, bardzo ładnie zapakowanych w woreczek z nazwą kosmetyków oraz katalog z kosmetykami.


1. Marine Serum Cleansing Oil, czyli olejek oczyszczający o działaniu aromaterapeutycznym z rozmarynem. 

Skład:
woda ( z głębokich warstw oceanicznych), olej z meadowfoam - ojej otrzymywany z nasion rośliny meadowfoam,  olej z oliwek, olej perilla, tokoferol naturalna witamina E, olej rozmarynowy - ma działanie poprawiające krążenie i zapobiegające starzeniu się skóry.

Dostałam sześć saszetek, z których każda wystarczyła mi na dwa razy. Jest to nic innego jak aromatyczny olejek do oczyszczania w zasadzie do demakijażu twarzy. Który rozprowadza się na suchej twarzy z makijażem, masuje, następnie zwilża się twarz wodą. Doprowadza do zmętnienia olejku i wytworzenia piany. Następnie zmywa się twarz wodą. Później twarz myje się dowolnym produktem do mycia twarzy jaki mamy pod ręką ( ja tak robiłam).
Olejek świetnie usuwa makijaż, zarówno twarzy jak i oczu. Radził sobie nawet z wodoodpornym tuszem do rzęs. Zostawiał twarz czystą, nawilżoną i w sumie to wystarczył by sam do oczyszczenia. Przecierałam twarz wacikiem po użyciu olejku, nie zostawiał na żadnych śladów zanieczyszczeń po podkładzie. Posiadał lekki rozmarynowy zapach, który było czuć na twarzy nawet po umyciu jej żelem do mycia twarzy.
Olejek kosztuje 122 zł/150 ml

2. Marine serum lotion - intensywnie nawilżający tonik bogaty w minerały i ekstrakty z alg morskich.
Skład :
Woda, ekstrakt z alg morskich - zielenic, mleczan sodu, pantenol, hialuronian sodu. 

Tego produktu także miałam sześć saszetek, przelałam je do pustego opakowania po mini produkcie czyli ok 12 ml, wystarczyło mi na około dwa tygodnie przemywania twarzy rano. Tonik dobrze nawilżał skórę, minimalnie zwężał pory, dawał uczucie świeżości. Produkt całkowicie bezzapachowy. Do takiego porannego odświeżenia był w sam raz. 

Cena toniku 116 zł/ 150 ml

3. Marine Serum Gel, czyli  żel upiększający nasycony minerałami i składnikami odżywczymi. 

Skład:
Woda, ekstrakt z alg morskich zielenic, brunatnic i krasnorostów, skwalen, hiaruronian sodu, olejek z pestek jojoba, kwasy tłuszczowe i fitosterole orzechów macadamia.

Ten produkt to pop prostu bomba odżywcza dla naszej skóry. Ponieważ miała tylko dwie saszetki, to oszczędzałam go jak mogłam i zużyłam przed większym wyjściem, aby nawilżyć i odżywić skórę. Ten produkt to świetne uzupełnienie pielęgnacji. Peeling, maseczka i ten żel a nasz codzienny wieczorny krem był zbędny.

Cena żelu 162 zł / 30gr

Jak widać kosmetyki nie należą do najtańszych.


Dostałam jeszcze saszetkę peelingu ( ale czeka na swoją kolej). Nie wiem jak kosmetyki sprawdziły by się przy dłuższym stosowaniu, zresztą nawet jak bym chciała je kupić to nie wiem gdzie bo strona www.japan-cosmetics.pl/, przestała istnieć, a szkoda albo mnie nie chce się załadować:(. 

To tylko takie pierwsze wrażenie po przetestowaniu próbeczek. Jak działa cały produkt? 
Tego raczej nie sprawdzę.

Miałyście już kontakt z tymi produktami ? I gdzie można dostać pełnowymiarowe produkty ?

Pozdrawiam K ...:).

niedziela, 21 grudnia 2014

264. Inglot 846 - szalona pomarańcza ....

I to szalona. Na upalne dni nadawał się zarówno na paznokcie stóp jak i u rąk, ale jak dla mnie nie tylko na lato ale i teraz gości często na pazurkach. 
Ma rzadką konsystencję, jedna warstwa pozostawia delikatne smugi i prześwity, więc dwie są koniecznością. Ze schnięciem jest też troszkę gorzej, ale nie tragicznie.





Pozdrawiam K... :)




niedziela, 7 grudnia 2014

262. King of Greens 740.

Tak to prawdziwy Król zielonych :) ... Piękna zieleń, kryje po jednej warstwie. Kupiony kilkanaście miesięcy temu w Naturze na jakiejś wyprzedaży za jakieś 3 zł i zapomniany. Jak dla mnie idealny na jesienne dni, choć ja lakierów nie grupuje. Jak mam ochotę na żółty kolor to nawet w głębokiej zimie go użyję. :)



Na serdecznym palcu lakier z Avonu z serii nailwear pro+ w odcieniu chilling teal. Ładny lakier srebrno pistacjowy. Krycie ma słabe, potrzebne są dwie a nawet trzy warstwy, lepiej by się nadał jako top na inny lakier, ale solo też wygląda fajnie. I mimo kilku warstw dość szybko schnie.




Obu lakierów chyba już nie ma w sprzedaży. Ale na 100 % nie jestem pewna.

Pozdrawiam K ... :).


wtorek, 2 grudnia 2014

261. Moje obecne podkłady.

Do tej pory miałam tylko jeden podkład, który był moim produktem nr jeden. No właśnie był w okresie wiosenno letnim . Teraz w porze jesienno zimowej w ogóle on nie pasuje mojej skórze. Waży się na niej , zbiera w każdym załamaniu, włazi w pory. Co tu dużo mówić wygląda bardzo ale to bardzo nie estetycznie. Dlatego Calming Effect z Avonu poszedł w odstawkę tak samo jak Wake me up z Rimmel'a, na rzecz trzech ulubieńców których aktualnie używam na przemian, w zależności od stanu mojej skóry.


Pierwszy i najczęściej używane przeze mnie podkład to RIMMEL LASTING FINISH w odcieniu 100 ivory. Jest to podkład kryjący, nawilżający wręcz idealny dla mojej cery na obecną porę roku. Po jego aplikacji twarz wygląda na nieskazitelnie idealną, wchłania się w nią momentalnie. Dodatkowy plus za to że nie muszę go przypudrowywać. A i odcień pod pasowałam idealnie. Kolejne plusy za to iż mimo nie przypudrowania nie ściera się z twarzy i nie ciemnieje w ciągu dnia. Jego 25 godzinnego utrzymywania się na twarzy nie sprawdziłam :). Zawiera SPF 20. Opakowanie z pąpeczką w standardowej pojemności 30 ml, w Naturze w promocji -40% zapłaciłam za niego 24 zł. Tak ogólnie mówiąc jest to pierwszy podkład jaki kupiłam po przetestowaniu próbki.




Drugi z kolei podkład to CLARINS EXTRA COMFORT - o którym notka już była, więc odsyłam do niej TU.

Trzeci to podkład w formie sypkiej, który wyleżał swoje w ciemnej szufladzie. Mowa o sypkim podkładzie Calming Effekt z Avonu.
Myślałam że taki puder kompletnie nie sprawdzi się do suchej cery, ale myliłam się. Przy odpowiednim poziomie nawilżenia, podkład sprawdza się bardzo dobrze. Niedoskonałości nam nie zatka, jest to bardziej podkład wyrównujący koloryt cery. Nie podkreśla suchych skórek, nakładany okrężnymi ruchami ładnie stapia się ze skórą. Jedyny minus to kiepska gama kolorystyczna, gdyż występuje tylko w dwóch odcieniach. Ja mam nude, czyli ten jaśniejszy i jest troszkę za ciemny, jednak nie odcina się od reszty ciała i nie tworzy maski. Cera wygląda świeżo jest delikatnie rozświetlona. Ma dość fajne opakowanie z lusterkiem, zresztą na zdjęciu dokładnie widać :)...





PS.

Mam do sprzedania lub wymiany 60sztuk serum  Clinique Smart Custom-Repair Serum. Każda saszetka ma 1,5 ml.



Chętnych do wymiany lub zakupu zapraszam do zostawiania wiadomości w komentarzu pod postem. 

Pozdrawiam K ...:).

Powered By Blogger

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów