wtorek, 2 lipca 2013

218. Nowa organizacja kosmetyków.

Jeszcze raz witam po długiej przerwie. 

Na początek moja nowa organizacja kosmetyków. Bardzo praktyczna. Wszystko mam pod ręką i niczego nie muszę szukać. W rolę toaletki wcieliło się moje biurko, a w zasadzie jego szuflada, która w zupełności mi wystarczy na obecną chwilę, gdyż posiadam nie wielką ilość kosmetyków. Zresztą zobaczcie same.











Szuflada na kolorówkę:


Znajdują się w niej wszelkiego rodzaju cienie, tusze, kredki, podkłady, cienie i itp. Jednym słowem KOLORÓWKA, której w porównaniu do innych blogerek mam naprawdę nie wiele. Okroiłam swój dobytek do rzeczy mi tylko i wyłącznie koniecznych, które najczęściej używam. 


Miejsce na półce nad biurkiem zajmuje z jednej strony pielęgnacja typu balsamy do ciała, kremy są w łazience.


A z drugiej strony pachnidła. I tego jest już pokaźna ilość ( ale jak każda konsultantka oferty dla nas robią swoje), to tylko Avonowu zbiór zapachów dwa inne stoją w barku ( ale o nich innym razem). :)


To tyle na dziś w przygotowaniu kolejne posty. 

Pozdrawiam K.  :) . . .




217. Wracam i troszkę zmian.

Wracam. Mam nadzieję że na dobre. Wiem zaniedbałam blog i to bardzo. Ale to nie z własnej woli tylko z przyczyn losowych. 
Do moich zbiorów przybyło bardzo dużo kosmetyków zarówno tych do pielęgnacji jak i kolorowych. Nie zdziwi was fakt, iż większość jest z Avonu ( jak każda konsultantka mam ich mnóstwo).

Teraz tylko małe wytłumaczenie. Już dziś pojawi się nowy, długo nie widziany post. A mam nadzieję, iż teraz na bieżąco co dzień lub co dwa będą pojawiać się recenzję i nie tylko. 

Może pojawi się również konkursik, a na dobry nowy początek.

PS
Tak swoją drogą. Jakoś jesienią i zimą jest więcej czasu aby siąść i porządnie coś napisać. Nie żebym była leniem, ale jak jest taka ładna pogoda jak dziś to troszkę mi szkoda czasu na spędzanie go przed komputerem.
Mam nadzieję, że zmiany również przypadły wam do gustu. Jest trochę mroczno i ciemno, ale właścicielce się podoba :) . . ..

Tak, więc ( wiem, wiem nie zaczyna się tak zdania):), zaczynam od nowa. Ze zdwojoną siłą :)...


Zapraszam do czytania i komentowania. 

Pozdrawiam  K . :).

niedziela, 5 maja 2013

216. Decubal - balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry.


Zazwyczaj jest tak, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. W tym przypadku jest jednak inaczej.

Nie wiem jak wy ale ja od podczas testowania kosmetyków Decubal zauważyłam ich ogólne zastosowanie. Balsam do ust jest nie tylko balsamem ale i lekiem na suchą skórę, balsamów do ciała można używać jako kremów do stóp ( przynajmniej ja tak robię). W sumie to dobrze gdyż jednym kosmetykiem możemy załatwić większe partie ciała i co najlepsze cieszyć się nawilżoną skórą przez dłuższy czas. W zasadzie to całą zawartość pudełka jaką dostałam do testowania można było by opisać tymi samymi słowami.

Tak samo jest w przypadku tego balsamu do ust.

Nie dość iż ratował mi usta w chłodne i mroźne dni to jeszcze jest zbawieniem dla przesuszonej skóry na łokciach i kolanach.

Balsam znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 30 ml, ma konsystencję i wygląd wazelinki. Jest całkowicie bezzapachowy tak jak pozostałe kosmetyki Decubal. Sam balsam jest dość twardawy ale pod wpływem ciepła świetnie się rozsmarowuje na ustach czy innych partiach ciała. Teraz jak jest już cieplej nakładam go tylko i wyłącznie na noc, po peelingu ust działa cuda. Balsam bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę ust i ją regeneruje. Nie nakładam go prosto z opakowania, tylko wklepuję palcem. 
Jest mega wydajny, opakowanie to wystarczy mi chyba jeszcze do następnej zimy, trwałość od otwarcia 12 miesięcy więc spokojnie da radę.














Póki co nie szukam zamienników i póki co jest moim domowym ratunkiem na popękane usta. 


Pozdrawiam :) . . .

piątek, 3 maja 2013

215. Decubal Eye Cream

Ujędrniający i regenerujący krem pod oczy.



Po pierwsze co mi się w nim spodobało nawet bez użycia to opakowanie. Z wygodną pompka i dnem podnoszącym się do góry
( podobne opakowanie mamy w kremie Vital), dzięki któremu wyciśniemy kremik do ostatniej kropili. Do tego opakowanie jest przezroczyste przez co widzimy stan zużycia. Samego kremu jest 15 ml, czyli standardowo dla kremików pod oczy. Ma bardzo lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej powłoki pod oczami i doskonale nawilża. Świetnie nadaje się pod makijaż.

Krem jest całkowicie bezzapachowy i nie zawiera konserwantów. Używam go zarówno na dzień jak i na noc, ale przyznaje się szczerze że na noc codziennie a na dzień jak mi się przypomni :). Przy moim dość regularnym stosowaniu po dwóch miesiącach testowania została mi połowa opakowania, dzięki czemu śmiem twierdzić iż kremik jest wydajny. W zasadzie jedna porcja troszkę mniejsza wielkością od ziarenka grochu wystarczy na posmarowanie okolic obu oczu.

Póki co nie używam żadnych innych kremików pod oczy. Ten wystarczy mi jeszcze na dobre dwa miesiące, tak więc jeden zakup z listy wypada na pewien czas, choć już pewien kremik zaczyna mnie bardzo kręcić :)>.

Pozdrawiam :) . . .

środa, 1 maja 2013

214. Zgrany duet . . .

. . . a chodzi o nic innego jak od dwa kosmetyki Avonu. Lakier pękacz Mosaic effect i bazę gel strength.



O lakierze już pisałam, ale jako o pękaczu. A teraz chcę go wam przedstawić jako zwykły lakier. Pękacz nałożony na czystą płytkę paznokcia nie pęka ( przynajmniej ten z Avonu), dzięki temu zyskałam czarny lakier, doskonale kryjący. 










A to jak zachowuje się na paznokciu.

Lakier nałożony na czystą płytkę. Po wyschnięciu jest matowy i jak dla mnie troszkę dziwnie to wygląda.


A tu już z wyżej przedstawioną bazą. Która świetnie nabłyszcza i utrwala lakier na paznokciu. Zauważyłam też że przedłuża żywotność lakieru na paznokciach o kilka dni. 


Z góry przepraszam za skórki, ale zdjęcia robiłam świeżo po nowym malowaniu. Tak mi się ten efekt spodobał że musiałam go obfocić ;).

Taki nie pękający podoba mi się bardziej. 

Pozdrawiam :) . . .

środa, 24 kwietnia 2013

213. Quattro 050 od Catrice

Nie mogłam zdecydować się o czym wam dzisiaj napisać. A ponieważ w ostatnim czasie na moim blogu było sporo koloru w postaci lakierów, tym razem będzie o cieniach do powiek.
Będąc w Naturze nie mogłam przejść obojętnie obok szafy Catrice uśmiechającej się do mnie czerwonymi cenami. Poczwórny cień do powiek przeceniony był z 18,99 zł na 12,99 zł, dodatkowo 10% rabatu za kupon jaki dostałam przy wejściu, czyli 11,69 zł :).
Ponieważ nie miałam nigdy nic tej firmy wzięłam bez wahania i nie żałuję. 
Cienie są świetnej jakości, nie osypują się, nie zbierają w załamaniach. Są dość intensywne nawet bez bazy pod cienie. Nie wiem jak bez niej, ale z bazą trzymają się na powiekach cały dzień. Najjaśniejsze cienie na powiece dają wrażenie mocno perłowych, ale perła nie jest aż tak intensywna.
Z pośród dostępnych czwórek wybrałam 050 Twinkle, w których znajduje się błękit, bardzo delikatny róż a może w zasadzie i beż, średni brąz i czekolada. Idealne do makijażu dziennego delikatnego, jak i mocniejszego wieczorowego. Jednym słowem idealne. Przynajmniej dla mnie.

Bardzo podoba mi się opakowanie. Dzięki któremu widać jakie cienie mamy w poszczególnej paletce, a w dodatku jest bardzo solidnie wykonane. Klips jest tak mocny że paletka bez naszej pomocy nie otworzy nam się nigdzie ( chyba że po pewnym czasie się wyrobi. Ale póki co odpukać a paletkę mam od dwóch tygodni i przy codziennym używaniu jest na razie wszystko Ok).
Poniżej kilka zdjęć i dwa makijaże.


Swatche


Makijaż nr 1 . . .




 Makijaż nr 2



Na pewno nie jest to moja ostatnia paletka tej firmy. Ba w ogóle nie ostatni kosmetyk. Czaję się jeszcze na lakiery. Też są na przecenie :), ale nie mogłam się zdecydować na kolor :).

Jakość zdjęć nie powala, ale były robione troszkę na prędce za co bardzo przepraszam :).

Póki co to tyle. Kolejne recenzje są w fazie przygotowań. Niebawem kolejna porcja Avonowych lakierów i dwa tusze do rzęs. 
A i bym zapomniała na swoją kolej czeka też reszta kosmetyków Decubal, które dopiero zaczęłam używać, gdyż nie używałam wszystkiego na raz, bo to nie ma najmniejszego sensu :)...

Pozdrawiam :) . . . 

sobota, 20 kwietnia 2013

212. Mosaic effects 1 - pękacz od Avon

Kolejny lakier tym razem tak zwany pękacz, czyli Mosaic effects w kolorze black. Lakier znajduje się w standardowym opakowaniu dla lakierów Avonu. Jest go 12 ml. Ma bardzo wygodny pędzelek. A sam kolor jest intensywny.
Używam go na dwa sposoby. Nałożony na lakier pęka i to dość fajnie moim skromnym zdaniem, chociaż nie zbyt starannie :). Szybko wysycha i jest matowy.

A to już sam lakier. W buteleczce :


A na paznokciach z jasnym lakierem pod. Tak :



Jako utrwalacza użyłam odżywki z Venity. Fajnie nabłyszcza. :)

Wiem że nie lubicie pękaczy, dla mnie pierwsze wrażenie była takie, że czułam się jakbym miała poobdzierane paznokcie, troszkę niedbale. Ale jest to świetna alternatywa gdy mamy pościerane końcówki a nie chce się nam bawić w malowanie całej płytki od nowa :).

Wkrótce przedstawię wam jeszcze jeden pękacz z tej serii, który nie pęka, ale sprawdza się w roli normalnego lakieru i w bardzo uroczym kolorze. Ale o tym po niedzieli :) ...

Pozdrawiam :)...



Powered By Blogger

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów