poniedziałek, 22 czerwca 2015

274. Inspiracje by Rimmel

Tak, tak też załapałam się do testowania produktów Wake Me Up.

W skład zestawu wchodzi:
Podkład rozświetlający Wake Me Up z witaminą C
Tusz do rzęs Wonder'full Wake Me Up z ekstraktem z ogórka.




Podkład to jeden z moich ulubieńców już zeszłego lata. Tusz jest ok, ale ma ale... Recenzje niebawem.


Pozdrawiam K ... :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

273. Czy facet, jest do tego zdolny? NIE KOSMETYCZNIE

Dziś całkiem inny życiowy post. Ciekawe co o Tym myślicie. Trochę taka miłosna historyjka.

Spotykałam się z pewnym chłopakiem nie długo trzy miesiące. Kilka spotkań, kilkaset przegadanych godzin, wystarczyło mi do tego aby całkowicie stracić do niego głowę. 
W końcu zdobyłam się na szczerość i wyznałam mu że się zakochałam. Na moje nie szczecie to był fatalny krok, ale ja nie umiem ukrywać uczuć. Zamilkł na jakiś czas. 
Wiec sprowokowałam go do tego żeby się do mnie odezwał. W ciągu cichych dni nie narzucałam się bo po co. 
Wspomnę że jest kierowcą i całymi tygodniami nie ma go w domu bo jest w trasie, ewentualnie wraca dość późno, nie było więc możliwości jak spotykać się tylko na weekendach w sobotę lub w niedzielę. 

Nie wiem czy on nie wiedział co robi, co mówi, co myśli, co ma na celu. W każdej wolnej chwili i nawet nie bo, nawet siedząc za kierownicą potrafił zaleźć czas aby zadzwonić choć na chwilkę. Nasz normalny czas rozmowy to często czas po wyżej dwóch godzin praktycznie codziennie. 
Nagle coś mu strzeliło do głowy, że w rozmowie stwierdził że jak komuś na sobie zależy to ludzie spotykają się częściej i częściej się ze sobą kontaktują. No halo, częściej nie da się wisieć na telefonie 24 h na dobę.
Pytając go o powód, dlaczego tak robi stwierdził że kiedyś podczas pierwszego spotkania gdzie był środek zimy, godzina 22 ciemno jak cholera i znając jego twarz tylko i wyłącznie ze zdjęcia, stwierdził ze powiedziałam mu iż mi się nie podoba. Przy czym podczas kolejnego spotkania w normalnych warunkach powiedziała mu słowa " jak podoba mi się jakiś facet to nie umiem mu spojrzeć od razu prosto w oczy", bo zarzucał że patrze wszędzie tylko nie na niego wiec mi się nie podoba.
Nie wiem co kierowało jego jego decyzją i tym że tak postąpił, ale to już nie ważne. Nasz kontakt się urwał. W między czasie miał urodziny, wysłanie życzeń do niczego nie zobowiązuje. Podziękował ładnie z buziaczkami ( nie wiem po co). Zaproszenie na fb, też przyjął.
Ale od pewnego czasu zaczęło się nękanie mnie sygnałami. Ktoś zamawia rozmowy na mój koszt, a jak się do niego oddzwania nie odbiera. Co więcej podczas postoju samochodów ciężarowych w piątek ze względu na upał w godzinach między 11 a 15, miałam spod tego numeru 7 połączeń nie odebranych. Czy to przypadek? Po 15 żadnego kontaktu. W środku nocy zbereźne smsy ( to nie przemawia za nim, bo raczej nie jest zdolny chyba do czegoś takiego. W końcu się wkurzyłam i napisałam " ze skoro tak bardzo się nudził podczas postoju, to mógł normalnie zadzwonić ze swojego numeru", efekt tego smsa wyłączony telefon przez dwie godziny.
Myślałam że ja zacznę ignorować te sygnały to da spokój, nic bardziej mylnego. Pierwszy sygnał dziś 5:11. O 7 rusza w trasę.

Nie rozumiem nic z tego. Człowiek którego jak myślałam poznałam i wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać był by zdolny do czegoś takiego. Wszystko przemawia za nim oprócz tych smsów. Co chciał by przez to osiągnąć. 

Rozum podpowiada mi żeby o tym zapomnieć, nie myśleć wziąć się w garść i olać. Gdyż facet pokazał że nie warto mu już zaufać bo nie może się na nic zdecydować, jednak zakochane serce wie co innego.
Zgłupiałam. Pomóżcie. 
Jak myślicie czy facet jest zdolny do takiego czegoś? ... Sprawdza mnie czy poleciałam do innego. Przecież wie że go kocham, a jednak stchórzył. Czyżby uczucia go przerosły?. Może nie wie jak to wszystko wyprostować, ale przecież oni wszystko wiedza. To spece w każdej dziedzinie.

Sama nie wiem co o tym myśleć... ( staram się nie myśleć)

czwartek, 21 maja 2015

272. MakeUp Revolution Euphoria - paletka do makijażu oczu i konturowania.

W przewie od blogowania, naszło mnie na intensywne śledzenie YT, gdzie pojawił się wielki booom na kosmetyki kolorowe z MakeUp Revolution.
Więc nie była bym sobą gdybym i ja nie wpadła w ten szał. Z pośród szerokiej gamy produktów tej firmy wybrałam paletkę do makijażu oczu i  konturowania twarzy Euphoria Palette. Z dwóch wersji kolorystycznych wybór padł na Bronzed Euphoria.



W paletce znajduje się sześć bardzo dobrze na pigmentowanych cieni idealnych do makijażu dziennego.




Cienie są perłowe, ale moim zdaniem nie nachalne. Świetnie się ze sobą łącza i tworzą jedną całość.

Część do konturowania, to trzy produkty: bronzer, rozświetlacz i róż.


Bronzer to produkt całkowicie matowy, intensywny ale w trakcie rozcierania zanika i tworzy delikatną brązową mgiełkę na policzku.
Róż jest także jak cienie z dodatkiem błysku, ale takiego bardziej złotego bez drobinek. Na policzku tworzy więc taki różowo - złoty rumieniec, co nie każdemu może odpowiadać.
Rozświetlasz, to część z którą mam pierwszy raz doczynienia. Nie miałam do tej pory żadnego, więc nie mam porównania. W opakowaniu ma blado różowy odcień, na twarzy zamienia się w mgiełkę która niesamowicie rozświetl naszą twarz. Nie posiada drobinek brokatu więc i efektu disco też nie ma :)...

Wszystkie trzy produkty ładnie łączą się ze sobą, tworząc dość fajny makijaż twarzy. Rozświetlony i promienny. W sumie sam róż mógł by już wystarczyć na policzku przez jego błyszczący efekt, ale rozświetlacz dopełnia całość.
 Z powodzeniem części do konturowania można używać także na powieki jako cienie, polecam zwłaszcza rozświetlacz :)..
Plus za dobre zamknięcie paletki z którym z początku był nie lada problem. Nie dało jej się otworzyć zwłaszcza długimi paznokciami, oraz za duże lusterko w wielkości całej paletki.

Paletka kosztowała na allegro ok 30 zł z przesyłką.
To mój pierwszy zakup z tej firmy ale nie ostatni. Na pewno w niedługim czasie skuszę się na którąś paletkę ICONIC.

Pozdrawiam K ... :)

sobota, 16 maja 2015

271. Bright Start od Avon.

Witam po dłuuugiej przerwie. 
Nazbierało mi się troszkę nowości, więc postanowiłam przybliżyć wam troszkę moje perełki jakie udało mi się wychaczyć w ostatnim czasie.

Od dawna poszukuje podkładu idealnego. Który będzie nie widoczny na mojej cerze,a do tego doda jej blasku, świeżości przy czym będzie wyglądał idealnie chociaż przez osiem godzin. 
W końcu udało mi się trafić na coś takiego. Jest to nowy podkład z Avonu Bright Start, do tej pory na lato uwielbiałam Calming Effect, jednak ten poszedł w odstawkę, a dlaczego?
Otóż podkład Bright Start jest podkładem mega lekkim i nawilżającym. Posiadam odcień Nude z początku wydawał mi się troszkę za ciemny, ale po rozprowadzeniu na twarzy i wchłonięciu w skórę idealnie dopasowuje się do mojej karnacji.
Najczęściej nakładam go dłońmi, dzięki czemu pod wpływem ciepła bardzo dobrze stapia się ze skórą. Ładnie rozświetla cerę i wyrównuje jej koloryt, dodaje jej zdrowego blasku. Przypudrowany spokojnie wytrzymuje na twarzy osiem godzin. 
Dodatkowe plusy za lekkie plastikowe opakowanie, nie zacinającą się pompkę. 




Pojemność opakowania standardowa jak na podkłady, czyli 30 ml. Ja za swój zapłaciłam 25 zł.
Obecnie mój podkład na lato numer jeden.

Pozdrawiam K ... :)

czwartek, 22 stycznia 2015

270. Ulubieńcy 2014 extra - mini recenzje

Ekstra bo nie używam codziennie. Tylko od większego wyjścia. Dotyczy to także zapachów z tego zdjęcia. Ale po kolei.

1. Olejek do włosów z Green Pharmacy łopianowy z papryczką. Używany przeze mnie do olejowania włosów. Zazwyczaj łączę go z olejem kokosowym lub olejkiem do ciała z Babydream. Daje fajny efekt na włosach. I po kilku miesiącach stosowaniach stwierdzam że metoda olejowania działa. 
2. Woda brzozowa. Używam jej po każdym myciu. Nowych włosów nie zauważyłam ale moja czupryna nabrała objętości a i szybciej pojawiają się odrosty więc coś działa, ale co to się okaże. Nie obciąża i nie przetłuszcza włosów. Nieraz używam jej także przed modelowaniem włosów, aby je zwilżyć.
3. Lakier do włosów Toni&Guj. Takich specyfików używam dość rzadko. Lakier dobrze utrwala fryzurę. Wyczesuje się z włosów i nie pozostawia na nich śladu po swoim istnieniu. Nie matowi utrwalonej fryzury.
4. Suchy szampon do włosów ISANA. Nie wierzyłam w działanie takich szamponów. Miałam Batiste i szczerze to bardzo się z nim męczyłam. W ogóle nie mogłam go wyczesać z włosów, przez co były sztywne i moje blond włosy białe z dziwnym nalotem nie odświeżone jak to było w zamiarze a wręcz przeciwnie od razu pod kram. W przypadku Iasny jest odwrotnie. Włosy są odświeżone, nie są sztywne, a sam szampon się dobrze rozczesuje. Wydaje mi się że dodaje też troszkę objętości.
5. Lirene balsam bronzująco ujędrniający. Ujędrnienia nie widać bo jak to może ujędrniać przy stosowaniu raz w tygodniu. Nie używam częściej bo nie lubię efektu pomarańczowej skóry a lekko przybronzowioną i ten balsam taki efekt daje. Do tego nie ma nawet najmniejszej opcji aby narobić jakiekolwiek smugi, tuż to balsam bronzujący a nie samoopalacz. Podejrzewam że przy częstszym używaniu mógłby przesuszyć skórę.
6. Balsam korygujący do ciała CC Bielenda. Podkład do ciała. Nie zbyt kryjący bo nie łudźmy się nie zakryje wszystkiego, ale ładnie opali nogi wyrówna koloryt skóry i zakryje drobne niedoskonałości, ale drobne :). Używany prze zemnie przeważnie wiosną i latem. Podobno zmienili formułę i te nowe balsamy to już nie to samo. Szkoda :(.
7,8. Balsamy perfumowane. Nierozłączny element mojej pielęgnacji w ciągu ciepłych dni. Tu akurat pokazuje te Avonowe, miałam także inne, ale to w końcu ulubieńcy wiec przedstawiam dwa najukochańsze. Zwłaszcza zapach LUCK, świetnie przedłuża trwałość perfum, pozostaje długo na ciele. Dodatkowo nawilża. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się że tego typu kosmetyki lepiej, intensywniej pachną w cieplejsze dni niż na przykład teraz.
9,10. Moje dwa ulubione zapachy. Treselle to już klasyk. Luck nowość zeszłego roku. Oba zapachy cudnie pachną, nie powiem czym bo nie umiem powiedzieć co w danym zapachu się znajduje, ale są to zapachy na pewno kwiatowo jakieś tam :). Są trwałe, nie męczące w ciągu dnia. Jak dla mnie nadają się zarówno na co dzień jak i wieczorne czy jakieś specjalne wyjścia. Zapomniałam o Instynkcie, którego w zeszłym roku wypsikałam aż dwa flakoniki co świadczy o tym iż jest to dla mnie idealny zapach.


To wszyscy ulubieńcy 2014 roku. Było ich jak nigdy całe mnóstwo. Ledwie zdecydowałam się co wybrać. Ale wolę takie podsumowania niż na przykład pisać o ulubieńcach co miesiąc. Chociaż mam w ambitnych planach więcej tego typu postów i w końcu jakieś denko ale nie wiem jak to wyjdzie, bo kosmetyki się kończą a opakowań nie ma :).


poniedziałek, 12 stycznia 2015

269. Ulubieńcy 2014 roku - kolorówka

Z kolorówki również nie pokażę wam zbyt wiele i wiele nie będę się rozpisywać bo mam zacny plan na osobne posty niektórych produktów. Ale to póki co plan i mam nadzieję iż plan wejdzie w życie jak czas pozwoli.

Tak się stało iż w śród ulubieńców z kolorówki mam najwięcej podkładów. Są to aż trzy produkty, które stosuję na przemiennie. Pierwszy podkład tz na większe wyjścia to podkład z firmy Clarins extra comfort. A czemu na większe wyjścia. Nie nie ze względu na cenę, ale na to iż jest to podkład dość kryjący, a ja taki efekt preferuję tylko w nagłych wypadkach nie na co dzień i ze względu na jego dość specyficzny zapach, który utrzymuje się dość długo na twarzy i po pewnym czasie może być męczący.
Kolejny wybraniec o którym nie chcę się za wiele rozpisywać bo powstanie osobny post, jest to dość zanany podkład Rimmel Lasting Finish. O nim więcej nic, a o jego bracie czyli Wake Me Up, mogła bym pisać godzinami. Jest dla mnie idealny podkład na lato. Lekki, nie tworzący maski na twarzy, delikatnie wyrównujący koloryt cery. Jak dla mnie ideał.
Natomiast idealnym dla mnie bronzerem jest bronzer z firmy Gosh bronzing powder w odcieniu 02 natural glow. Jest to bronzer w którym nawet początkująca osoba nie narobi sobie krzywdy. Jest delikatny, nie robi plam, równo schodzi z twarzy. Daje naturalny efekt lekko opalonej twarzy. Dopełnieniem do bronzera jak dla mnie są kuleczki rozświetlające z Avonu. Delikatny efekt zaróżowienia i rozświetlenia skóry. Często aplikowałam je na całą twarz jako puder wykończeniowy. Nie, nie dają efektu świnki pigi, a fajnie rozświetloną cerę.


Na oczach królowały naturalne odcienie. Beże, brązy z paletki My Secret Natural Beauty w odcieniu Romantic Date. Można nimi stworzyć makijaż na każdą okazję, pasujący do wszystkiego. Ja w takich barwach czuję się najlepiej. W połączeniu z kreską w kolorze czarnym lub brązowym, hmm makijaż idealny. 
Kredki do oczu jak dla mnie tylko z Avonu. Moje dwie ulubione i takie po które sięgałam najczęściej to kredka z serii Always on point w odcieniu molten gunmetal i z serii glimmerstick diamonds smokey diamond. Obie w ciemno grafitowym odcieniu. Jedna z drobinkami, druga bez. Miękkie, mocno napigmentowane, trwałe. Łatwo nimi narysować cienka jak i grubą kreskę. 
Do szczęścia brakuje tylko idealnego tuszu. I takim rzutem na taśmę stał się tusz z L'Oreala Mega Volume Collagene 24. Tusz ładnie pogrubia, wydłuża rzęsy. Nie osypuje się i nie rozmazuje. Nawet przy kilku warstwach nie skleja rzęs. Czarny jest ekstra czarny.


I to tyle z ulubieńców. Żaden puder, pomadka  czy róż nie zachwyciły mnie na tyle żeby o nich pisać. 

Pozdrawiam K ... :)

czwartek, 8 stycznia 2015

268. Ulubieńcy 2014 - ciało i włosy

Kolejna odsłona ulubieńców ubiegłego roku. Tym razem pielęgnacja ciała i włosów. Nie jest tego wiele więc jeden a konkretny post wystarczy.

Ciało:
Do pielęgnacji ciała używam zazwyczaj balsamów nawilżających i regenerujących. W ubiegłym roku przetestowałam całe mnóstwo takich specyfików, ale do gustu przypadły mi tylko dwa produkty. 
Pierwszym z nich jest Masło do ciała firmy Anida MediSoft z olejkiem arganowym, masłem shea i witaminą E.
Doskonale nawilża i odżywia skórę, nadaje się również do stosowania zaraz po depilacji, fajnie regeneruje wszelkie podrażnienia skóry. Konsystencja mega gęsta, kremowa dzięki czemu jest wydajne. Szybko się wchłania. Na zmianę do tego masełka zazwyczaj po peelingu ciała używam oliwki do ciała obecnie z Babydream.
Takie części ciała jak brzuch czy uda, traktuję zazwyczaj kosmetykami anty... W okresie letnim bodajże w Rossmannie pojawiła się nowość z Soray'i tz. Body Diet24. Jak dla mnie jest to produkt identyczny co Eveline i cała ich linia Extra Slim czy jakoś tak :). 
Wyszczuplenia i ujędrnienia nie zauważyłam, ale przy regularnym stosowaniu skóra na udach jest delikatnie napięta, więc cośkolwiek specyfik działa. Jest idealny na lato na jego upalne dni z tym swoim efektem chłodzenia.


Żeli pod prysznic, płynów do kąpieli przewinęła się u mnie cała masa. Począwszy od produktów marki Avon, przez Dove itp. Nie będę tutaj tego pokazywać bo naprawdę z tego rodzaju kosmetyków zazwyczaj używam tego co w promocji. Chociaż ostatnio moje serce skradła Isana i jej żele pod prysznic zwłaszcza truskawkowo jogurtowy, gdyż przeważnie używam produktów o kremowej konsystencji.

Włosy:
Odkąd dostałam do testów szampon do włosów z firmy Neutral moje włosy pokochały go. Czystość wręcz z nich biła, były odżywione i nawilżone. Więcej o tym pisała w poście TU, więc nie będę się powtarzać. 
Przez większość czasu w 2014 roku była też ze mną maska do włosów z BioVaxa do włosów blond. Uwielbiam ja za jej działanie. Używałam jej jako maseczki wtedy trzymałam ją na włosach przez około 30 minut lub jako odżywki nie dłużej niż 3-5 minut. Włosy były odżywione, troszkę sztywnawe, ale taki efekt mi się jak najbardziej podobał, przy moich prostych włosach nawet dobrze to wyglądało, ładnie się układały i nie były przyklapnięte. Do tych dwóch produktów na pewno wrócę.
Jako taką kropką nad "i" w pielęgnacji włosów był eliksir rozświetlający do włosów z Toni&Guy. Aplikowany na włosy mokre bądź już suche. Czy w jednej czy w drugiej formie sprawdzał a w zasadzie sprawdza się świetnie bo nadal go mam, jest mega wydany. Więcej o nim TU.



I to tyle ulubieńców z podstawowej mojej pielęgnacji. I chociaż wypróbowałam, przetestowałam mnóstwo produktów do gustu przypadło mi tylko kilka do których będę chętnie wracać.

Miało być denko ale te moje torebki z pustymi opakowaniami jakoś szybko lądują w śmietniku. Dziękuję ci mamusiu, dobry człowieku :)).

Pozdrawiam K...)

środa, 7 stycznia 2015

267. Ulubieńcy 2014 roku - pielęgnacja twarzy.

Podsumowanie roku 2014, czas zacząć. Był to roku jak dla mnie mega spokojny inny niż wszystkie. Ze spraw nie kosmetycznych, a bardziej prywatnych poznałam kogoś, kto jak miało się wydawać miał być tym jedynym na całe życie a okazał się wiadomo kim .... nie, nie będę rzucać tu epitetami spokojnie. Przechodzę do spraw kosmetycznych, bo szkoda się denerwować za bardzo. :)

Zacznę od pielęgnacji twarzy, gdyż tu już raczej nic się nie zmieni przez kilka najbliższych miesięcy.


Do porannego mycia twarzy używam mydła w płynie niby do rąk z firmy Neutral. Co z tego że do rąk jak i do twarzy jest odpowiednie. Jest delikatne, bezzapachowe i do porannego odświeżenia i zmycia wieczornej pielęgnacji z twarzy jest w sam raz.

Do tonizowania używam oliwkowej wody z witaminą C z Ziaji. Odświeża skórę, nawilża i ładnie pachnie.  

Z kremów na dzień do najbardziej do gustu przypadł Krem nawilżający z kwasem hialuronowym +30. jest to jak na razie dla mnie ulubiony krem. Zużyłam ze trzy opakowania i kupiłam następne. Po aplikacji uczucie nawilżenia czuć przez dłuższy czas, a w dni w które się nie maluję nawilżenie utrzymuje się do wieczornych godzin. Bardzo dobrze sprawdza się jako krem pod makijaż.
Z porannej pielęgnacji to tyle.

W wieczornej pielęgnacji ulubieńcem stał się żel myjący normalizujący z liśćmi manuka. Tak wiem jest do cery trądzikowej i tłustej przeważnie i jak by można było stwierdzić do mojej suchej cery nie powinien być używany, ale ja lubię łamać wszelkie zasady, nie tylko kosmetyczne :). 
Od początku zeszłego roku borykam się z różnego rodzaju niespodziankami na twarzy i właśnie ten żel ratuje moją buźkę. Twarz jest oczyszczona troszkę ściągnięta, ale to mi nie przeszkadza zwłaszcza że żel dobrze działa na moją twarz i niespodzianej pojawia się coraz mniej.

Dopełnieniem oczyszczania jest pasta również z liśćmi manuka. Stosuje ją co drugi dzień po oczyszczeni twarzy żelem. Jak dla mnie pasta jest lepsza od nie jednego peelingu mechanicznego jakie miałam do tej pory. Wcześniej używałam korundu, ale zamiast pomóc rozsiał mi syfki na całe policzki więc go odstawiła i postawiłam tylko i wyłącznie na tą pastę. Oczyszcza, wygładza skórę przy regularnym stosowaniu na prawdę pomaga.

O tym produkcie nie powinna jeszcze nic pisać, używam go dopiero od początku grudnia, ale to co robi na twarzy to mistrzostwo świata. O olejku z rozmarynem z L'Oreala będzie osobny post już niedługo. Więc tu więcej nic nie piszę :).

Ostatnim specyfikiem przeze mnie używanym w codziennej pielęgnacji wieczornej jest nic innego jak znowu nasza polska Ziaja. Tym razem krem Liście Zielonej Oliwki, skoncentrowany krem oliwkowy foto- ochronny. Po wyżej wymienionych wysuszaczach on z kolei jest dobrym nawilżaczem. Szybko się wchłania, nawilża. Przyznam szczerze, że i on często ląduje na mojej twarzy także rano. Świetnie sprawdza się pod makijaż.


Ogólnie w mojej pielęgnacji twarzy to od roku stałe produkty. Przewijają się jeszcze rożnego rodzaju maseczki oczyszczające, nawilżające i kojące również z Ziaji. 


Sprowadzam się do jednej zasady w pielęgnacji twarzy ; MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ !!! i to mi się sprawdza. 
I jak można zauważyć ZIAJA górą :).

Ulubieńcy do ciała, włosów a także kolorówka w przygotowaniu :)

Pozdrawiam K...:)



czwartek, 1 stycznia 2015

265. Salacia arius - kosmetyki Japońskie

W ostatnim czasie dostałam mnóstwo próbek do przetestowania, jak wiadomo po jednej próbce nie można sprawdzić czy kosmetyk będzie dla nas dobry na dłuższy. 

Zacznę od próbek których miałam najwięcej, czyli kosmetyków Salacia. Są to Japońskie kosmetyki, które zawierają związki z minerałów z głębokich warstw morskich. 


Dostałam po kilka próbek produktów do oczyszczania twarzy, bardzo ładnie zapakowanych w woreczek z nazwą kosmetyków oraz katalog z kosmetykami.


1. Marine Serum Cleansing Oil, czyli olejek oczyszczający o działaniu aromaterapeutycznym z rozmarynem. 

Skład:
woda ( z głębokich warstw oceanicznych), olej z meadowfoam - ojej otrzymywany z nasion rośliny meadowfoam,  olej z oliwek, olej perilla, tokoferol naturalna witamina E, olej rozmarynowy - ma działanie poprawiające krążenie i zapobiegające starzeniu się skóry.

Dostałam sześć saszetek, z których każda wystarczyła mi na dwa razy. Jest to nic innego jak aromatyczny olejek do oczyszczania w zasadzie do demakijażu twarzy. Który rozprowadza się na suchej twarzy z makijażem, masuje, następnie zwilża się twarz wodą. Doprowadza do zmętnienia olejku i wytworzenia piany. Następnie zmywa się twarz wodą. Później twarz myje się dowolnym produktem do mycia twarzy jaki mamy pod ręką ( ja tak robiłam).
Olejek świetnie usuwa makijaż, zarówno twarzy jak i oczu. Radził sobie nawet z wodoodpornym tuszem do rzęs. Zostawiał twarz czystą, nawilżoną i w sumie to wystarczył by sam do oczyszczenia. Przecierałam twarz wacikiem po użyciu olejku, nie zostawiał na żadnych śladów zanieczyszczeń po podkładzie. Posiadał lekki rozmarynowy zapach, który było czuć na twarzy nawet po umyciu jej żelem do mycia twarzy.
Olejek kosztuje 122 zł/150 ml

2. Marine serum lotion - intensywnie nawilżający tonik bogaty w minerały i ekstrakty z alg morskich.
Skład :
Woda, ekstrakt z alg morskich - zielenic, mleczan sodu, pantenol, hialuronian sodu. 

Tego produktu także miałam sześć saszetek, przelałam je do pustego opakowania po mini produkcie czyli ok 12 ml, wystarczyło mi na około dwa tygodnie przemywania twarzy rano. Tonik dobrze nawilżał skórę, minimalnie zwężał pory, dawał uczucie świeżości. Produkt całkowicie bezzapachowy. Do takiego porannego odświeżenia był w sam raz. 

Cena toniku 116 zł/ 150 ml

3. Marine Serum Gel, czyli  żel upiększający nasycony minerałami i składnikami odżywczymi. 

Skład:
Woda, ekstrakt z alg morskich zielenic, brunatnic i krasnorostów, skwalen, hiaruronian sodu, olejek z pestek jojoba, kwasy tłuszczowe i fitosterole orzechów macadamia.

Ten produkt to pop prostu bomba odżywcza dla naszej skóry. Ponieważ miała tylko dwie saszetki, to oszczędzałam go jak mogłam i zużyłam przed większym wyjściem, aby nawilżyć i odżywić skórę. Ten produkt to świetne uzupełnienie pielęgnacji. Peeling, maseczka i ten żel a nasz codzienny wieczorny krem był zbędny.

Cena żelu 162 zł / 30gr

Jak widać kosmetyki nie należą do najtańszych.


Dostałam jeszcze saszetkę peelingu ( ale czeka na swoją kolej). Nie wiem jak kosmetyki sprawdziły by się przy dłuższym stosowaniu, zresztą nawet jak bym chciała je kupić to nie wiem gdzie bo strona www.japan-cosmetics.pl/, przestała istnieć, a szkoda albo mnie nie chce się załadować:(. 

To tylko takie pierwsze wrażenie po przetestowaniu próbeczek. Jak działa cały produkt? 
Tego raczej nie sprawdzę.

Miałyście już kontakt z tymi produktami ? I gdzie można dostać pełnowymiarowe produkty ?

Pozdrawiam K ...:).

niedziela, 21 grudnia 2014

264. Inglot 846 - szalona pomarańcza ....

I to szalona. Na upalne dni nadawał się zarówno na paznokcie stóp jak i u rąk, ale jak dla mnie nie tylko na lato ale i teraz gości często na pazurkach. 
Ma rzadką konsystencję, jedna warstwa pozostawia delikatne smugi i prześwity, więc dwie są koniecznością. Ze schnięciem jest też troszkę gorzej, ale nie tragicznie.





Pozdrawiam K... :)




niedziela, 7 grudnia 2014

262. King of Greens 740.

Tak to prawdziwy Król zielonych :) ... Piękna zieleń, kryje po jednej warstwie. Kupiony kilkanaście miesięcy temu w Naturze na jakiejś wyprzedaży za jakieś 3 zł i zapomniany. Jak dla mnie idealny na jesienne dni, choć ja lakierów nie grupuje. Jak mam ochotę na żółty kolor to nawet w głębokiej zimie go użyję. :)



Na serdecznym palcu lakier z Avonu z serii nailwear pro+ w odcieniu chilling teal. Ładny lakier srebrno pistacjowy. Krycie ma słabe, potrzebne są dwie a nawet trzy warstwy, lepiej by się nadał jako top na inny lakier, ale solo też wygląda fajnie. I mimo kilku warstw dość szybko schnie.




Obu lakierów chyba już nie ma w sprzedaży. Ale na 100 % nie jestem pewna.

Pozdrawiam K ... :).


wtorek, 2 grudnia 2014

261. Moje obecne podkłady.

Do tej pory miałam tylko jeden podkład, który był moim produktem nr jeden. No właśnie był w okresie wiosenno letnim . Teraz w porze jesienno zimowej w ogóle on nie pasuje mojej skórze. Waży się na niej , zbiera w każdym załamaniu, włazi w pory. Co tu dużo mówić wygląda bardzo ale to bardzo nie estetycznie. Dlatego Calming Effect z Avonu poszedł w odstawkę tak samo jak Wake me up z Rimmel'a, na rzecz trzech ulubieńców których aktualnie używam na przemian, w zależności od stanu mojej skóry.


Pierwszy i najczęściej używane przeze mnie podkład to RIMMEL LASTING FINISH w odcieniu 100 ivory. Jest to podkład kryjący, nawilżający wręcz idealny dla mojej cery na obecną porę roku. Po jego aplikacji twarz wygląda na nieskazitelnie idealną, wchłania się w nią momentalnie. Dodatkowy plus za to że nie muszę go przypudrowywać. A i odcień pod pasowałam idealnie. Kolejne plusy za to iż mimo nie przypudrowania nie ściera się z twarzy i nie ciemnieje w ciągu dnia. Jego 25 godzinnego utrzymywania się na twarzy nie sprawdziłam :). Zawiera SPF 20. Opakowanie z pąpeczką w standardowej pojemności 30 ml, w Naturze w promocji -40% zapłaciłam za niego 24 zł. Tak ogólnie mówiąc jest to pierwszy podkład jaki kupiłam po przetestowaniu próbki.




Drugi z kolei podkład to CLARINS EXTRA COMFORT - o którym notka już była, więc odsyłam do niej TU.

Trzeci to podkład w formie sypkiej, który wyleżał swoje w ciemnej szufladzie. Mowa o sypkim podkładzie Calming Effekt z Avonu.
Myślałam że taki puder kompletnie nie sprawdzi się do suchej cery, ale myliłam się. Przy odpowiednim poziomie nawilżenia, podkład sprawdza się bardzo dobrze. Niedoskonałości nam nie zatka, jest to bardziej podkład wyrównujący koloryt cery. Nie podkreśla suchych skórek, nakładany okrężnymi ruchami ładnie stapia się ze skórą. Jedyny minus to kiepska gama kolorystyczna, gdyż występuje tylko w dwóch odcieniach. Ja mam nude, czyli ten jaśniejszy i jest troszkę za ciemny, jednak nie odcina się od reszty ciała i nie tworzy maski. Cera wygląda świeżo jest delikatnie rozświetlona. Ma dość fajne opakowanie z lusterkiem, zresztą na zdjęciu dokładnie widać :)...





PS.

Mam do sprzedania lub wymiany 60sztuk serum  Clinique Smart Custom-Repair Serum. Każda saszetka ma 1,5 ml.



Chętnych do wymiany lub zakupu zapraszam do zostawiania wiadomości w komentarzu pod postem. 

Pozdrawiam K ...:).

niedziela, 30 listopada 2014

260. Bio Essence - Aqua, czyli wodne kosmetyki warte polecenia.

Recenzja, która miała pojawić się już bardzo dawno temu, a nie pojawiła się nie wiedzieć dlaczego. Produktów już dawno nie ma i za niedługo przeczytacie o nich ponownie w denku. Póki co nadrabiam straty :)
Ciągle szukam czegoś, po czym przestanie mnie wysypywać i co zagości u mnie na dłużej niż do wykończenia jednego pakowania.

Na początek coś co zużyłam już bardzo dawno temu, pod koniec września, czyli mini wersje kosmetyków do pielęgnacji twarzy z linii Bio- essence, które dostałam ze stronki zapachazji.pl.
W zestaw wchodziło:
Aqua foamy cleanser - krem oczyszczający do mycia twarzy.
Aqua moisturizing gel - żel nawilżający
Aqua droplet sleepeng beauty mask - maseczka na noc
Aqua refreshing toner - tonik odświeżający.


Krem do mycia twarzy:


Tak krem. Ma postać pewnie pamiętacie jak nasi dziadkowie używali najzwyklejszych w świecie kremów do golenia, taką właśnie postać ma ten krem do mycia, perłową, dobrze pieniącą się.


A co ważne bardzo dobrze oczyszczającą. Po użyciu tego preparatu, cera była czysta do tego stopnia, że aż tak dziwnie skrzypiała pod palcami. Po spłukaniu piany z twarzy na  wierzchu wody w umywalce zostawał taki dziwny osad. Jak gdzieś doczytałam to dowód na to jak mocno oczyszczający był to produkt.


O wydajności może świadczyć fakt, iż tubeczka 30 g wystarczyła mi na ponad dwa tygodnie wieczornego stosowania. Nie podrażniał oczu, co wiele razy wypróbowałam nie wykonując demakijażu, zmywałam nim bezpośrednio oczy i całą twarz z czym też sobie radził.

Tonik:


Malutkie  10 ml opakowanie mnie w prost zauroczyło. Wygląda no słodko dosłownie. A sam produkt to płyn bez zapachu i koloru. Dopełniający oczyszczanie po kremie. Oczyszcza twarzy z pozostałości makijażu, odświeża i dodatkowo nawilża. Równie wydajny jak poprzednik. Maleństwo to wystarczyło mi na ok dwa tygodnie przy używaniu rano i czasami wieczorem. Przyspieszał gojenie się ran po wypryskach.

Żel nawilżający:


Bardzo dobry nawilżacz i baza pod makijaż, Ekspresowo się wchłaniał. Zostawiał uczucie dobrze nawilżonej skóry.



Pachniał świeżo, jak dla mnie trochę ogórkowo. Forma żelu która po kontakcie z ciepłem palcy troszkę się roztapiała. Jak nie lubię żeli do twarzy za uczucie lepkości jakie pozostawiają na twarzy po aplikacji, tak ten przypadł mi do gustu, gdyż wchłania się całkowicie. 

i wisienka na torcie, czyli...

Maseczka na noc:


Z taką formą kosmetyku nie spotkałam się nigdy. Niby z pozoru zwykła żelowa forma maseczki, która na właśnie. Na twarzy zamienia się w wodę, a raczej tworząc na niej bąbelki wody, które bardzo szybko się wchłaniają i jedyny ślad jaki po sobie pozostawiają to mega nawilżona rano skóra, którą aż żal smarować jakimikolwiek innymi specyfikami :).

Oj. produkty te bardzo przypadły mi do gustu. Nie powodowały uczulenia, wysypu pryszczy czy innych niespodzianek i nie pożądanych gości na twarzy. 
Niestety cena kosmetyków waha się między 79 zł a 150 zł :( nie mówię nie, bo kosmetyki warte są swojej ceny. 

Może kiedyś w przyszłości pozwolę sobie na odrobinę luksusu ( może wyjdę za jakiegoś milionera :)).


Pozdrawiam K ... :).


niedziela, 23 listopada 2014

259. Tanie a dobre ... Lakiery z Centrum Chińskiego.

Firma Up Girls jest mi kompletnie nie znana. A że zagnało mnie do jednego z trzech w moim mieście Centrów Chińskich, nie mogło się obyć bez zakupów. 

Jak by mi było mało, do koszyka wpadły dwa lakiery do paznokci, z wyżej wymienionej firmy.


Lakier czerwony, który ma wykończenie matowe, ale nie takie czysto matowe, takie dziwne jak by mokre. Świetnie kryje już po jednej warstwie, szybko schnie i nie odpryskuje.
Pojemność 12 ml, cena 3 zł :).

Drugie cudo to lakier podobny do tych z Golden Rose z dodatkiem holograficznych pierdułek w środku. Bezbarwny z mnóstwem białych i niebieskich dodatków, po prostu cudo. 
Pojemność 11 ml, cena 3 zł.

Zresztą zobaczcie same jak świetnie oba lakiery prezentują się w duecie na paznokciach. 




Niebawem pędzę po następne sztuki. Na Andrzejki czy Sylwestra w sam raz :)

Pozdrawiam K ... :)
Powered By Blogger

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów