środa, 8 stycznia 2014

237. Prawie idealne, a może już idealne.

Och, z brwiami miałam zawsze problem. Bardzo denerwowało mnie co kilku dniowe skubanie ich pęsetą. W końcu znalazłam zamiennik tego narzędzia w postaci kremu do depilacji. Kremu do depilacji okolic bikini z Avonu z serii SSS. :)


Krem jest delikatny, ale bardzo dobry w działaniu. Duża tuba 75 ml wystarczy na cho cho bardzo długo, kosztuje coś koło 13 zł. Nie potrzeba więcej czasu niż trzy minuty i niechciane włoski idą w nie pamięć. Wystarczy cieniutka warstwa tego kremu i szpatułka do zebrania nadmiaru. Pozostałość usuwam płynem micelarnym z Paese. Depilacje robię zawsze wieczorem więc na depilowane miejsca nakładam albo maść cynkową lub alantan które mają właściwości gojące. Ostatnio moim ulubieńcem w usuwaniu podrażnień jest ekstrakt z aloesu. Ale o tym innym razem przy okazji recenzji kosmetyków zamówionych na e-naturalne.pl.

Z natury mam ciemne brwi więc dodatkowe wypełnianie ich jest mi totalnie zbędne, zwłaszcza przy moich blond włosach. Jednak ewentualne braki uzupełniam kredką brązową do oczu ( jeszcze nie dorobiłam się tej do brwi :) i utrwalam żelem lub odżywką do brwi.
Znalazłam swój sposób na brwi i tego póki co będę się trzymać. Wystarczy mi fakt iż w końcu są okiełznane i stanowią super oprawę dla moich oczu.

Brwi po korekcji :



Kremu tego używam także do depilacji wąsika :) ...
Może to nie jest zabieg tak trwały jak wyrywanie włosków pęsetą, ale jakoś bardziej ja i moja skóra go tolerujemy, chociaż trzeba wykonywać go częściej a jakieś nie ciągnięcia zawsze można poprawić właśnie pęsetką :).

Pozdrawiam K :) ...

czwartek, 2 stycznia 2014

236. Ulubieńcy 2013 roku

Jak to bywa zawsze na początku nowego roku zalewa nas fala postów z ulubieńcami. Nie mogło być inaczej. Postanowiłam i ja stworzyć taki post. 
Nie będę się rozdrabniać. W jednym poście zamieszczę i kolorówkę i pielęgnację.

Na początek kolorówka.


1. Podkład
Na początku roku uwielbiałam podkład rozświetlająco-antystresowy z Avonu. W lato wymieniłam go na coś bardziej lżejszego, czyli krem BB. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest BB krem z Vichy Idealia.
2. Puder
W raz z podkładem Calming Effect używałam Ideal flawless z Avonu. Jednak odkąd na początku grudnia dostałam Paese Box moim ulubieńcem stał się puder bambusowy z jedwabiem.


3. Korektor
Na obecną chwilę nie używam. Skoro nie mam potrzeby nie będę obciążać skóry kolejnymi warstwami mazideł.
4. Bronzer.
 Bronzer Essence Bronzing compakt powder shimmer. Lekko rozświetlający, dający naturalny efekt zdrowo opalonej skóry. Z delikatnymi drobinkami, których na twarzy nie widać.


5. Róż.
Natural beauty od Lovely w numerku 03. Kupiłam dopiero na wyprzedaży - 40 %. Ale uwielbiam go. Jest tak delikatny, daje naturalny rumieniec. Nie można z nim w żaden sposób przesadzić. Czasami ściera się i robi prześwity na policzku. Ale to przez to że nie współgra ze wszystkimi pudrami. Np na ryżowym z Paese rozprowadza się tragicznie.


6. Rozświetlasz.
Kuleczki rozświetlające z Avonu, ale częściej służą mi jako samodzielny, delikatny róż. Od tak na szybko.
7. Baza pod cienie. 
Ulubiona to Hean. Ale nie mogę jej dostać więc zastąpiłam ją bazą z Paese i jest jak dla mnie bardzo dobra nie tak trwała jak poprzedniczka ale może być. A ostatnio baza domowej roboty. Próbka podkładu wymieszana z pudrem sypkim, dodatkowo utrwalona pudrem i cień trzyma się bez zarzutu.

8. Cienie.
Firmy nie wymienię. Obecnie wszystkie cielaki lekko połyskujące dodające spojrzeniu błysku.
9. Kredka do oczu.
Nie będzie jednej. Cała diamentowa seria z Avonu. Najukochańsze to smokey diamond i sugar plum.
10. Eyeliner
Catrice - długotrwała kredka do oczu w kolorze 060 black green.

11. Maskara
Tusz którego kiedyś nie cierpiałam, czyli Super Shock z Avon w kolorze czarnym. Nie cierpiałam go za to że moje rzęsy po nim były tak krótkie, że po dwóch użyciach pozbyłam się go. Jednak ostatnio postanowiłam dać mu drugą szansę i jest znacznie lepiej niż poprzednio. Nie wiem d czego to zależy.


12.Pędzle 
Zestaw pięciu pędzli z SUNSHADE MINERALS. Zwłaszcza ten do pudru i kuleczka wręcz doskonałe, nie potrzebuje lepszych na tą chwilę.



13. Pomadka, błyszczyk.
Pomadka to, jak by mogło być inaczej Idealny pocałunek od Avon kolor KISS ME PINK. Błyszczyk Milky Paese odcień 606.


14. Paznokcie.
Oj za dużo by tu pisać. Chyba nie mam takiego naj ulubieńca. Więc wymienię nic.

Pielęgnacja
Nie będzie tego za wiele.


1. Krem do twarzy.
Jeden z moich naj naj naj kremów, czyli Ziajka oliwkowa. Jak dla mnie ratunek w każdej sytuacji.


2. Demakijaż.
Mini micelka z Tołpy zastąpił mini płyn micelarny z Paese, już zapisałam go na listę zakupów na ten rok.


3. Krem pod oczy
Przyznaje się szczerze. Nigdy ich nie używałam regularnie, ale małe postanowienie wzięło górę. I Ziajka pod oczy z bławatkiem stała się mega ulubieńcem. Łagodzi podrażnienia, redukuje cienie pod oczami i nawilża. Czego chcieć więcej od kremu za 5 zł. Chyba nic o i tak wiele robi.


4. Ciało.
Och tu też mogłabym wymieniać godzinami. Ale taki najbardziej zasłużony a w zasadzie zasłużone stało się masełko z Green Pharmacy z rumiankiem i imbirem. Zapach może nie powala ale nawilżenie jakie daje mnie jak najbardziej satysfakcjonuje. Po za tym szybko się wchłania, ale jest nie wydajne i bardzo szybko sięga denka. Pod prysznic jak nic Ziajka tym razem w wersji kokosowej duże rodzinne opakowanie, cena, mega kokosowy zapach, wydajność to jego główne cechy. Chyba skuszę się na balsam z tej serii :).

Nie ma zdjęć wszystkich produktów. Bo ich już po prostu nie ma. Pojawią się w denku 2013 już niebawem.
Och, co za długi post. Miało być w jak największym skrócie ale się nie dało. 
Mam nadzieję, że wytrwałyście do końca :).

Pozdrawiam K :) ...



wtorek, 31 grudnia 2013

235. Do siego roku !!!

Tak więc do zobaczenia za rok :)... Nowy Rok.


Życzę wam Wszystkim wiele wytrwałości, dużo miłości, szczęścia i radości. Niech Nowy Rok będzie dużo lepszy od tego, który powolutku dobiega nam do końca. 
Oby nie zabrakło nam pomysłów na nowe wpisy :).


Pozdrawiam K :) ... 

Do poczytania w przyszłym roku :)..

234. Kiss me pink ...

Pomadka z Avonu w uroczym pink kolorze, z serii idealny pocałunek. 


Intensywny kolor, pasujący do blond włosów. Dla mnie idealny na co dzień. Intensywność można stosować według upodobań. Nałożona cieńsza warstwa wygląda jak błyszczyk, a grubsza całkowicie pokrywa usta bez jakichkolwiek prześwitów. Nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek. Trwałość około 2 - 3 godziny po czym blaknie i delikatnie się ściera. 
Zakochałam się w tym kolorze. 


 Nie jest ani nachalny, ani bardzo rzucający się w oczy. Lekko neonowy wygląd dodaje pomadce elegancji, dlatego też nadaje się na większe i mniejsze wyjścia do praktycznie każdej stylizacji. 


Elegancji szmince dodaje opakowanie. Srebrne, błyszczące ale nie tandetne.


Seria zawiera chyba 24 odcienie, ale nie jestem pewna :). Cena w promocji 15,99 zł. 

U mnie będzie dziś królować mam nadzieję całą noc :) . 
To tyle w tym roku. Mam nadzieję że Nowy 2014 będzie dla mnie znacznie lepszy. Może w końcu zbiorę siły na regularne dodawanie postów. Bo pisać jest o czym tylko chęci brak :(. 

Pozdrawiam K :)...

sobota, 14 grudnia 2013

233. Paese sand 323

Ostatnio na blogach królują wpisy o piaskowych lakierach. Ja jakoś omijam szerokim łukiem półki z tymi produktami. Dla mnie lakier na paznokciu ma błyszczeć ( może to trochę tandetnie brzmi ale lubię perełkę na paznokciach). 
Jednak z Boxem Paese trafił do mnie mini lakier o fakturze piasku właśnie. I to on jako pierwszy poszedł w ruch, gdyż to dla mnie jak by nie było nowość. 


I co i uległam. Mogę śmiało powiedzieć "tak" zakochałam się ... w lakierze do paznokci :). Cóż tak bywa.
Jest to mini wersja tego lakieru, czyli 6 ml w odcieniu zieleni. Buteleczka może nie wielka ale już widzę że wystarczy na bardzo długo. Wystarczy tylko i wyłącznie jedna warstwa lakieru, aby idealnie pokryć płytkę paznokcia. Nie miałam do czynienia z lakierami tego typu więc nie wiem jak jest w przypadku innych egzemplarzy, ale w przypadku tego efekt piasku widać już w trakcie nakładania na paznokieć. W trakcie wysychania, które zresztą jest ekspresowe faktura piasku pojawia się coraz bardziej. W efekcie otrzymujemy mini wersję bardzo delikatnego " papieru ściernego" na paznokciach. Ze zmywaniem nie ma najmniejszego problemu. Na moich paznokciach przetrwał dwa dni, ale to bardziej wina mojej pracy a nie samego lakieru.



Teraz już wiem, że się nawrócę i nie będę omijać półek z tymi lakierami. Aż boję się o mój portfel, ale mam nadzieję iż przetrzyma moją najnowszą miłość. W sumie to lakiery normalne z tej mini wersji Paese w mojej osiedlowej drogerii kosztują około 3,50 zł więc mam nadzieję iż te również nie będą wiele droższe.

Pozdrawiam K . . . :)

czwartek, 12 grudnia 2013

232. Mój pierwszy Paese Box

... mam i ja. Właśnie dotarł. Dorosły człowiek a taki niecierpliwy, czekałam już myślałam że nie przyjdzie.


Ale czas oczekiwania zrekompensowały kosmetyki jakie odnalazłam w pudełeczku.


Jak już wiadomo to jest to świąteczne wydanie box'u, do tej pory nie miałam żadnego czego bardzo żałuję i przy najbliższej okazji jak taka będzie na pewno zamówię kolejne.
W czarnym kartoniku znajdowało się 5 pełno wymiarowych produktów: ( ceny ze sklepu internetowego)


1. Błyszczyk Milky w numerku 606 - 18,90 zł
2. Kaszmirowy cień Neo w numerze 650 - 19,90 zł
3. Róż do policzków w odcieniu BerryBerry - około 18,00 zł ( nie znalazłam ceny w internecie)
4. Kuracja naprawcza do paznokci - 17,90 zł
5. Pół transparentny puder matujący w numerku 6A ( troszkę za ciemny. Do konturowania super) - 24,90 zł

I mini produkty 5 sztuk


Puder ryżowy, puder bambusowy z jedwabiem, lakiery mini me piaskowy 323 oraz czerwień 105 i beż 51, a także płyn micelarny.

Z pudełka jestem mega zadowolona. Co prawda cień nie w moim kolorku ale przyda się w kosmetyczce. Reszta jak najbardziej na duży plus.
Cena pudełka to tylko 39 zł, koszt produktów pełnowymiarowych to 100 zł + mini produkty.

Z wielką niecierpliwością czekam na kolejną taką akcję.

czwartek, 14 listopada 2013

231. BB kremy w mojej kosmetyczce.

W ostatnim czasie porzuciłam wszelkie ciężkie podkłady, na rzecz kremów BB, albo pseudo BB jak to co niektórzy nazywają.


Moim pierwszym wybrańcem drogeryjnym został BB od Rimmel'a w odcieniu LIGHT.
Posiada od formułę 9w1 czyli baza pod makijaż, nawilża, minimalizuje pory, koryguje i kryje niedoskonałości, wygładza, matuje, nadaje zdrowy blask i chroni skórę ( zawiera SPF ).
Opakowanie standardowa wyciskana tubka mieszcząca 30 ml produktu, koszt coś około 17 zł.
Krem jest dużo lżejszy od podkładu, bardzo dobrze się wchłania, nawilża skórę, dobrze się na niej rozprowadza. Nie podkreśla suchych skórek. Już jedna cienka warstwa pokrywa drobne niedoskonałości, a dwie zakrywają już praktycznie wszystko. Nie może zostać nie przypudrowany, gdyż nawet moja sucha skóra po jego aplikacji się świeci. To co jeszcze udało mi się zauważyć to, to że latem ciemniał on na twarzy bez względu na to ile warstw się nałożyło.


Jest wydajny, kupiłam go w maju a mam do tej pory, ale to nie problem gdyż jak na produkt to makijażu ma całkiem przyzwoitą przydatność, jest to okres 18 miesięcy, tyle spokojnie wystarczy na zużycie całego produktu. Nie wiem czy skuszę się na kolejne opakowanie. Krem jest dobry, ale jest tyle drogeryjnych BB kremów, chciałabym wypróbować także kolejne.

Kolejny BB krem to Avonowy krem z serii Solutions.Tak samo jak poprzednik znajduje się w miękkiej tubce, z której łatwo wydostać produkt, w standardowej pojemności 30 ml. Jest hipoalergiczny.
Krem posiadam również w odcieniu LIGHT, jest jasny ale dopasowuje się do cery. Dobrze się w nią wchłania i ją lekko rozświetla. Na upartego nie musi być pudrowany, przynajmniej na cerze suchej. I nawet na nie przypudrowanym bardzo dobrze nakłada się na niego bronzer i róż. Dobrze radzi sobie i małymi nie doskonałościami skóry i zaczerwienieniami.Nie ściera się w ciągu dnia. Zawiera SPF 15. Przydatny 12 miesięcy od otwarcia. Koszt około 18 zł, ale nie jestem pewna często są na niego promocje. Póki co odłożyłam go na później, dopóki nie dojdę do tego co spowodowało wysyp na mojej twarzy, mam jednak nadzieję że to nie ten kremik, gdyż bardzo go lubię i pewnie w przyszłości jeśli nie zostanie wycofany kupię kolejne opakowanie.


I ostatni. Najdroższy w mojej kolekcji. Krem BB Idealia z Vichy. O technicznych sprawach się nie wypowiem, gdyż nie mam oryginalnego opakowania. 
Krem mam w odcieniu Light Shade, jasny beż na obecną porę idealny jak dla mnie. Bardzo dobrze współpracuje z cerą. Po nałożeniu na twarz trochę się świeci, ale lekko przypudrowany pozostawia mat na cały dzień. Nie roluje się, nie rozwarstwia w opakowaniu ( mam przelany z próbek do buteleczki z serum z Avonu), nie tworzy plam i smug na twarzy. Nie zauważyłam żeby zapychał też moją skórę. Krem ideał, cóż chcieć więcej :). Raczej jednak do niego nie wrócę kosztuje coś koło 100 a w tej cenie można już kupić dobry BB krem. No chyba, że trafi się kolejna oferta próbkowa, wtedy jak najbardziej warto się skusić.


Porównanie kolorystyczne BB:


Szał na BB trawa, a już pojawiła się nowość CC kremy i jak tu nadążyć za "trendami"? Podpowiedzcie mi może
jakie kremy BB lub CC wy lubicie, które skradły wasze serce najbardziej.

Pozdrawiam K . . . :)
Powered By Blogger

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów