sobota, 25 października 2014

254. Always on point i glimmerstick brights - konturówki do oczu ...

... których, nie zamienię na żadne inne.
Może niektórym nazwa nic nie mówi więc oznajmiam, iż są to konturówki do oczu z Avonu. 

Trzy ulubieńcy always, które się kończą i lądują w mojej kosmetyczce na nowo. To konturówki Always on point w odcieniach.


Na zdjęciu od dołu:
molten plum
molten emerald
molten gunmetal


Kredki mega trwale, niemal wodoodporne. Plus za samo temperowanie, minus za to iż nie wiemy ile jej mamy i za to że jest mało wydajna właśnie przez to ostrzenie przed każdym użyciem inaczej kredki nie da się otworzyć.

I dwa ulubieńce kiedy chciałam troszkę zaszaleć z makijażem oka.

A szczerze powiem, że wszystkie cienie odeszły w zapomnienie w moim przypadku. Używam ich jedynie do roztarcia kreseczki reszta powieki jest tylko i wyłącznie przypudrowana.
Są to konturówki z serii glimmerstick bright.


W odcieniach:
magenta max
aqua shock


Nie są tak trwałe jak poprzedniczki jednak na letnie dni były dobre. Nie rozmazywały się w upale a to najważniejsze.

Ciekawe co przypadnie mi do gustu w okresie jesienno - zimowym :)

Pozdrawiam K ... :).

piątek, 3 października 2014

253. Marine Blue - gel finish, cz. 3/6

Praktycznie wszystkie z wasz które miały do czynienia z tą serią lakierów z Avonu, były nią zachwycone. Ja z 24 odcieni mam tylko cztery z których jeden z nich jest kompletnie nie w moim stylu, ale o tym kiedy indziej. 
Jednak dziś o pierwszym ulubieńcu z tej serii ( bo będzie jeszcze jeden :)). 
Marine blue, to taki jeansowy niebieski kolor.


Ślicznie połyskujący na paznokciach i nieźle się trzymający.


W zupełności jedna warstwa wystarczy do pełnego krycia. Lakier m kremową konsystencję nie pozostawia żadnych smug i szybko schnie.


Następny w kolejce, będzie Inglot 846 ( szalony kolor :))

Pozdrawiam K ... :))

niedziela, 28 września 2014

252. Bell Air Flow Lotus Effect nr 35 cz. 2/6

Kolejny ulubieniec wakacyjny.
Lakier Bell Air Flow. Typowy nudziak do każdej stylizacji, nadający się na co dzień jak i na specjalne okazje.
Nie pozostawia smug. Jedna warstwa wystarcza w zupełności. Bardzo szybko schnie.
Odcień beżowy, bardziej taka mocno rozbielona czekoladka :).


Wstawiam kilka zdjęć. Nie chce się uchwycić właściwy odcień.



To zdjęcie najlepiej oddaje odcień lakieru.

Jeszcze cztery części i koniec. Kolejny lakier jaki zaprezentuje to lakier z Avon z serii Gel Finish w odcieniu Marine Blue.

Pozdrawiam K ... :)

sobota, 27 września 2014

251. Essence 63 think pink ... cz 1/6

Zanim pojawią się recenzje kosmetyków, które obecnie testuję pojawi się kilka lakierów których kolorki mnie w prost urzekły i które najczęściej gościły na moich pazurkach w okresie letnim.

Jako pierwszy lakier Essence color&go o wdzięcznej nazwie think pink 63 szybko schnący lakier do paznokci. Nie mam pojąca czy ta wersja jest jeszcze dostępna. Niby pisze na nim new, ale mam go z wymiany kosmetycznej. 



Do pełnego krycia wystarczy jedna warstwa, ale dla bardziej wymagających dwie to też nie za dużo.
Jak nazwa wskazuje dość szybko schnie, ale nie tak szybko jak lakiery z Avonu speed dry.

Na pazurkach wyszedł trochę czerwoniasto, ale to bardzo ładny róż w zasadzie taki malinowy kolor. 



Dla porównania z czerwoniastym lakierem Flormar 45.


Przepraszam za moje kulfoniaste pluszki u stóp :))..

Część 2 niebawem.

Pozdrawiam K ... :)))

piątek, 12 września 2014

250. Brzytwa XXI wieku, czyli ...

przyrząd do regulacji brwi.

Regulacja brwi nie wiem w zasadzie dlaczego sprawia mi wiele kłopotu. Pęseta to nie zbyt dobry dla mnie pomysł, gdyż zawsze wyrwałam to co nie trzeba i w centralnym miejscu brwi miałam wyrwaną dziurę. A że ja brwi niczym nie maluję, wolę dobrze wyczesane i utrwalone żelem niż wyrysowane, kolejnym sposobem na ich depilację był po prostu depilator w kremie. Tak był, ale jego częste używanie sprawiało straszne pieczenie i podrażnienie w okolicach brwi. 
W końcu pewnego dnia w Rossmannie znalazłam przyrząd do regulacji brwi, czyli jak ja go nazwałam brzytwę XXI wieku. Widziałam już takie coś na allegro, ale jakoś nie mogłam się skusić.
Niby kawałek plastiku z malutką bardzo ostrą blaszką w środku a potrafi zdziałać cuda, fakt trzeba być przy tym bardzo ostrożnym. O skaleczenie bardzo łatwo. Po użyciu wystarczy wypukać w gorącej wodzie i zamknąć specjalną dołączoną do niego zatyczką.

A tak wygląda brzytwa XXI wieku::



Wiecie może jak na prawdę nazywa się to coś ?

Pozdrawiam K ...:)

piątek, 22 sierpnia 2014

249. Nowa współpraca. :)

Ostatnimi czasy dużo u mnie paczuszek z jakimiś nagrodami, czy też wygranymi na FB.
Tym razem dzięki uprzejmości Pani Bogny Schwardz, zostałam zaproszona do współpracy i obdarowana kosmetykami, których dotąd nie miałam okazji wypróbować. ( po za jednym :)).

Kosmetyki Neutral jak i Toni&Guy są mi zupełnie obce. Tym bardziej jak tylko zobaczyłam co mam okazję przetestować bez zawahania się zgodziłam.


Oto co dostałam z firmy NEUTRAL:
* Płyn do mycia rąk
* Szampon do włosów
* Żel pod prysznic


 i TONI&GUY:
* Lakier do włosów
* Rozświetlający eliksir do włosów


Firma Dove, jest natomiast powszechnie znana. Ale z otrzymanych produktów znane mi osobiście jest tylko mydełko w kostce :) ( bo kto nie zna :)). Drugi produkt jest mi całkiem obcy. Jak wyczytałam na stronach internetowych jest to tonik dodający włosom objętość.

Od Dove otrzymałam:
* Mydełko w kostce
* Tonik dodający objętości do włosów


Paczuszka bardzo mi się spodobała. Nie ma co urywać wszystkie produkty zostaną wykorzystane do ostatniej kropli, a recenzje pojawią się niebawem na blogu :)

Pozdrawiam K ....:)).

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

248.Le Petit Marseillais mleczko do ciała i żel pod prysznic.

Wiem wszyscy mają już tego dość. Ja sobie przeczekała do czasu kiedy wpisów o produktach tej że firmy będzie znacznie mniej i jest. Teraz króluje TBS :) ( wpis na temat masełka też się niebawem pojawi :)).
Dziś recenzja Mleczka do ciała i żelu pod prysznic z ambasadorskiej paczki Le Petit Marseillais. 

Pisałam już o tym ale nie sposób nie przypomnieć jak ślicznie była całość zapakowana. Wszystkie prezenty, czy niespodzianki powinny przychodzić w taki sposób :).


Dostałam chyba jak każda z ambasadorek żel o zapachy kwiatu pomarańczy. Żel zamknięty w białej plastikowej i kwadratowej butelce mieści 200 ml produktu, czyli standardowa pojemność.
Czym żel się wyróżnia z pośród innych. Tym właśnie, iż zaraz po otwarciu opakowania ulatnia się z niego cudny zapach, który niestety nie pozostaje z nami za długo. Ale to nie problem. Żel ma dość rzadką konsystencję. Jest dość wydajny, gdyż nie wielka jego ilość wyciśnięta na gąbkę wystarcza na umycie całego ciała. Bardzo dobrze się pieni i spłukuje. Żel dobrze oczyszcza ciało. Dzięki kremowej konsystencji nawilża ciało. Balsamowanie jest często zbędne, no chyba że skóra jest szczególnie wysuszona. 

Mleczko do ciała natomiast to świetne uzupełnienie żelu. Zwłaszcza iż świetnie nawilża i odżywia skórę. Bardzo pomocne było w czasie gdy przesadziłam ze słoneczkiem. Mleczko świetnie ukoiło podrażnioną skórę, nawilżyło i odżywiło. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania. Uczucie nawilżenia pozostaje długo nie tylko po aplikacji. Hmmm a zapach pozostaje cały dzień, nawet piżama nim przechodzi. I to mi się podoba najbardziej. Fakt zaraz po nawilżeniu :). bo to najważniejsze. 


Wielkie plusiki za opakowanie z pompką. 

Cieszę się bardzo, że miałam okazję wypróbować tak dobre kosmetyki. Szczerze się przyznaję, że gdyby nie akcja ambasadorska to nie wiem czy sięgnęła bym po te produkty. Teraz wiem że watro zarówno dla właściwości jak i zapachu, zainwestować w nie. Żele pod prysznic o pojemności 400 ml kosztują w granicach 17 zł a mleczka do ciała ok 15 zł. Więc myślę że warto. 

Recenzje innych produktów tej firmy na pewno pojawią się jeszcze na moim blogu nie raz. 

Pozdrawiam K ... :))

Powered By Blogger

Polskie blogi kosmetyczne

Polskie blogi kosmetyczne
Polskie Blogi Kosmetyczne

Beautyblogs

Beautyblogs
Zbiór blogów